NHL: Festiwal bramek w Vancouver

Zdobyte już w pierwszej tercji bramki Chrisa Phillipsa i Martina Havlata zadecydowały o wyjazdowym zwycięstwie hokeistów Ottawa Senators nad Washinghton Capitols 4:1 w poniedziałkowym meczu ligi NHL.

Meczu do udanych nie zaliczy Peter Bondra, który po latach gry w Waszyngtonie zasilił Senators. Słowakowi nie udało się bowiem podtrzymać passy pięciu meczów, w których wzbogacał swoje konto punktowe.

Reklama

Kolejne gole dla Senators, którzy serię pięciu wyjazdowych meczów rozpoczęli od dwóch zwycięstw, strzelili Wade Redden i Mike Fisher. Honorowe trafienie dla gospodarzy zapisał na swoje konto Stephen Peat.

Aaron Winter w pierwszym meczu po kontuzji zdobył dwie bramki, a jego Carolina Hurricanes pokonali w Columbus tamtejszych Blue Jackets 4:1. To pierwsze takie osiągnięcie w karierze Wintera, który z powodu urazu nadgarstka opuścił 19 ostatnich meczów Hurricanes. Pozostałe bramki dla gości zdobyli Erik Cole i Craig Adams. Dwie asysty, po raz pierwszy w karierze, zanotował Eric Staal.

Dzięki bramce Ricka Nasha Blue Jackets przerwali serię 114 minut bez strzelonej bramce. Było to 37. trafienie tego hokeisty w sezonie, a 19. - zdobyte w okresie gry w przewadze.

Strzelecki festiwal obejrzeli kibice w Vancouver, gdzie tamtejsi Canucks ulegli Colorado Avalache aż 2:9, co oznacza, że średnio krążek wpadał do bramki co 5 minut 30 sekund! Goście już po pierwszej tercji prowadzili 5:0, drugą wygrali Canucks 2:1, a ostatnią znów goście - 3:0.

Największą gwiazdą spotkania był Milan Hejduk, zdobywca trzech bramek, a kapitan "Lawiny" Joe Sakic odnotował gola i trzy asysty.

Drużyna Avalanche już po 16 minutach prowadziła 5:0. Pierwszego gola zdobył Hejduk (7.). Później w ciągu minuty i 39 sekund na listę strzelców wpisali się: Steve Konowalchuk (15.), Sakic i Darby Hendrickson (obydwaj 16.) oraz Steve Moore (17.).

Po czterech straconych golach trener Canucks zdecydował się zdjąć z bramki Dana Cloutiera i zastąpić go Johanem Hedbergiem, który pięciokrotnie musiał wyjmować krążek z siatki.

Hokeiści Tampa Bay Lightning zremisowali na wyjeździe z Detroit Red Wings po dogrywce 1:1, zapewniając sobie pierwsze miejsce w Southeast Division na koniec sezonu regularnego ligi NHL.

Oznacza to, że - niezależnie od dalszych wyników - wystąpią w rozgrywkach o Puchar Stanleya, jako jeden z trzech najwyżej rozstawionych zespołów na Wschodzie. Pierwsze trzy miejsca w fazie play off w każdej konferencji są bowiem zarezerwowane dla liderów dywizji, bez względu na ich dorobek punktowy.

Hokeiści z Tampa Bay są aktualnie najlepszym zespołem w lidze. Prowadzą w Konferencji Wschodniej mając na koncie 91 punktów, o jeden więcej od liderów Zachodu - Red Wings.

Gospodarze meczu w Detroit przeważali na lodowisku, oddając w sumie 38 strzałów, ale w bramce Lightning doskonale spisywał się Nikołaj Chabibulin, który puścił krążek do siatki tylko raz, przy ataku Tomasa Holmstroma, w 36. minucie.

Do remisu doprowadził Fredrik Modin, na siedem minut i 39 sekund przed końcem trzeciej tercji. Ten wynik pozwolił jego zespołowi wywalczyć mistrzostwo dywizji po raz drugi z rzędu.

W meczu tym wystąpił po wielomiesięcznej przerwie obrońca Detroit Derian Hatcher, który z powodu naderwania więzadeł w lewym kolanie opuścił 64 mecze swojego zespołu.

"Czerwonym Skrzydłom" grozi utrata na kilka tygodni drugiego wśród najskuteczniejszych zawodników NHL w tym sezonie, Roberta Langa. Słowak, który przeszedł do Detroit pod koniec lutego z Washington Capitals, doznał w poniedziałek urazu nogi podczas pierwszej tercji. W ostatniej części gry już nie wyszedł na lód.

Zobacz wyniki i strzelców goli w meczach NHL

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: detroit | Vancouver | bramki | NHL | festiwal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje