Krew na lodzie w NHL!

Nieprzytomny na noszach opuszczał lodowisko w Vancouver Steve Moore. Skrzydłowy Colorado Avalanche został brutalnie zaatakowany przez Todda Bertuzziego.

Cios powalający gracza "Lawin" był rewanżem za atak tegoż Moore'a na kapitanie Canucks Markusie Naslundzie, który miał miejsce 16 lutego.

Reklama

W reakcji na sytuację, którą wielu graczy NHL nazwało najbrutalniejszym zagraniem w historii, władze National Hockey League zawiesiły "agresora" na czas nieokreślony. Na środę zwołano także posiedzenie w tej sprawie w biurze ligi w Toronto.

Bertuzzi zaatakował rywala w połowie trzeciej tercji przy stanie 8:2 dla Avalanche. Gracz Canucks najpierw uderzył "hakiem" Moore'a, a później wskoczył mu na plecy, powodując jego upadek twarzą prosto w lód.

Moore stracił przytomność, a wokół niego pojawiła się lodzie kałuża krwi. Hokeista Avalanche odzyskał przytomność dopiero kilkanaście minut później, kiedy karetka zabierała go do szpitala.

INTERIA.PL/AP
Dowiedz się więcej na temat: krew | NHL | moore

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje