"Kojoty" lepsze od "Niedźwiadków"

Sporą dawkę emocji dostarczyli kibicom hokeiści NHL. Aż trzy z czterech niedzielnych spotkań zakończyły się po dogrywce lub rzutach karnych. Najwięcej goli padło w meczu Atlanta Thrashers - Chicago Blackhawks 4:5.

Początek pierwszej tercji należał do gości z Chicago. Po 12 minutach Blackhawks prowadzili już 3:0 po golach Pavla Vorobieva i Jaroslava Spacka. Końcowe minuty pierwszej części spotkania to popis zawodników Trashers. Pierwszego gola dla gospodarzy zdobył Marc Savard, a 23 sekundy przed syreną kończącą pierwszą tercję grę w przewadze wykorzystał Ilya Kovalchuk. Rosjanini był także autorem wyrównującego gola w drugiej tercji. Kiedy w 10. minucie trzeciej tercji Sława Kozłow wyprowadził gospodarzy na pierwsze w tym meczu prowadzenie, wydawało się, że Trashers nie dadzą sobie odebrać zwycięstwa. Jednak trzy minuty później do remisu doprowadził Duncan Keith. W regulaminowym czasie gry więcej goli już nie padło. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia. O końcowym wyniku zadecydowała piąta seria rzutów karnych. Mikael Holmqvist pokonał Michaela Garnetta. Natomiast Nikołaj Chabibulin obronił rzut karny wykonywany przez Sławę Kozłowa i zwycięstwo Blackhawks stało się faktem.

Reklama

W dwóch meczach losy rozstrzygnęły się w dogrywce. W Columbus miejscowy zespół Blue Jackets pokonał New Jersey Devils 3:2, a zwycięskiego gola w 4.46 min dodatkowego czasu gry uzyskał Bryan Berard.

Natomiast celny strzał Słowaka Ladislava Nagy'ego już w 30 sekundzie dogrywki rozstrzygnął o zwycięstwie Phoenix Coyotes nad miejscowymi "Niedźwiadkami" 2:1. Pozostałe gole uzyskali - dla Bruins: Brian Leetch, dla Coyotes: Mike Johnson.

Tylko w St. Paul mecz między Minnesotą Wild a Buffalo Sabres zakończył się po 60 min. Rozstrzygnięcie padło w 57 min - bramka Mike'a Griera zadecydowała o wygranej Sabres 3:2.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Kojot | Rzut karny | Chicago

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje