Karuzela NHL znowu się kręci

W pierwszym swym meczu w nowym sezonie NHL Detroit Red Wings dopiero w rzutach karnych pokonali Anaheim Ducks. Bohaterem dnia został niesamowity Dominik Haszek, który obronił trzy karne rywali! Pierwszego dnia doszło do bójki na pięści.

Widać, że hokeiści zgłodnieli jazdy na karuzeli o nazwie National Hockey League. Tak się pocili, że każde z wczorajszych spotkań było zacięte, wynik nie był rozstrzygnięty do końca III tercji, a nawet dłużej. Widzowie w Toronto i Raleigh obejrzeli dogrywkę (zakończyła się nieszczęśliwie dla nich), a ci z Detroit mieli przyjemność przeżycia serialu rzutów karnych z "Dominatorem" w roli głównej! Haszek ma 42 lata, ale mało kto umie go pokonać. Wczoraj udało się tylko Todowi Bertuzziemu i Ryanowi Getzlafowi. Ten pierwszy był pozbawiony opieki i wypalił przy słupku z czterech metrów, a Getzlaf w okresie przewagi "Kaczorów" dostał błyskawiczne podanie od zza bramki i z metra tylko dołożył łopatkę kija. Żaden człowiek - nawet Haszek - w takiej sytuacji nie ma szans na reakcję.

Reklama

W Detroit kibice szaleli, gdy doszło do wymiany zdań przy użyciu pięści między Dallasem Drake'em z "Czerwonych Skrzydeł" i Correyem Perrym z "Kaczorów". Correy zadawał więcej ciosów, ale te Dallasa były mocniejsze. Bójke rozstrzygnęli sędziowie, wysyłając obu panów na pięć minut do boksu kar. Zresztą i tam nie było spokojnie. Za plecami sędziów pomocniczych obaj panowie obrzucali się "fuckami".

W RCB Center Carolina nie sprostała Montrealowi. Głównie za sprawą niesamowitego Saku Koivu. Kilka lat temu filigranowy Fin pokonał raka, a teraz zmiata lodu rywali. W Raleigh strzelił dwa gola, a kibiców Caroliny najbardziej zabolał ten z 65. sekundy dogrywki.

W Pepsi Center w Denver Colorado po pasjonującym pojedynku odprawiło "Gwiazdy" z Dallas, a zwycięstwa w III tercji zapewnił Kanadyjczyk urodzony w Zabrzu Wojciech, a właściwie Wojtek Wolski. Lewoskrzydłowy z polskim nazwiskiem dostał podanie spod bandy od Iana Laperriere'a, zwodem na lewo minął Siergieja Zubowa i wypalił nie do obrony z nadgarstka. Bohaterem tego spotkania był jednak Paul Stastny, który skompletował hat-trick. Po jego trzecim trafieniu (piękna akcja z Jaroslavem Hlinką) kilkudziesięciu kibiców zdjęło czapki z głów i rzuciło je na lód!

Jak zwykle w hokeju na tym poziomie nie ma żadnej przypadkowości. Sędziowie mieli wątpliwości, czy zaliczyć trafienie dla Dallas Stars na 2:1 Jeffa Halperna, po którym krążek odbił się od obręczy bramki i wyszedł przed bramkarza. Błyskawiczna powtórka wideo rozwiała wszelkie wątpliwości.

Środowe mecze w NHL

Detroit Red Wings - Anaheim Ducks 3:2 (1:0, 0:2, 1:0, 0:0) karne: 1:0

Carolina Hurricanes - Montreal Canadiens 2:3 (1:1, 0:0, 1:1, 0:1) po dogrywce

Toronto Maple Leafs - Ottawa Senators 3:4 (2:2, 1:0, 0:1, 0:1) po dogrywce

Colorado Avalanche - Dallas Stars 4:3 (1:0, 3:1, 0:2)

Dowiedz się więcej na temat: Dominik Haszek | detroit | NHL | Karuzela | Się kręci!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje