Flyers wciąż walczą

Hokeiści Philadelphia Flyers pokonali przed własną publicznością po dogrywce Tampa Bay Lightning 5:4 w szóstym meczu finałowym konferencji wschodniej i wyrównali stan rywalizacji na 3-3.

Siódme, decydujące o awansie do finału ligi NHL, spotkanie zostanie rozegrane w sobotę w Tampa. Zwycięzca zagra o Puchar Stanleya z Calgary Flames.

Reklama

Dla Flyers byłby to ósmy awans do finału NHL w historii, pierwszy od 1997 roku. Lightning da sztuka nie udała się ani razu w 12-letniej historii klubu.

Tylko 88 sekund czekali kibice zgromadzeni w hali w Filadelfii na pierwszego gola. Zdobyli go goście, a na listę strzelców wpisał się Vincent Lecavalier. Gospodarze wzięli się szybko do roboty i najpierw Simon Gagne doprowadził do wyrównania, a trzy minuty przed syreną drugiego gola uzyskał Keith Primeru.

Początek drugiej tercji znów należał do przyjezdnych. Tym razem Lecavalierowi wystarczyło tylko 45 sekund, by po raz drugi trafić do siatki. Gdy gola na 3:2 zdobył Sami Kapanen wydawało się, że może powtórzyć się scenariusz z pierwszej tercji. Jednak dwa trafienia Ruslana Fedotenki w ciągu zaledwie 140 sekund odwróciły losy meczu i po dwóch tercjach Lightning prowadzili 4:3.

W trzeciej tercji zadowoleni z prowadzenia goście usiłowali utrzymać wynik, a świetnymi interwencjami popisywał się Nikolai Khabibulin. Bramkarz gości skapitulował niespełna dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, gdy Primeu po raz drugi wpisał się na listę strzelców zdobywając swojego dziewiątego gola w 16. meczu playoffs. W sezonie zasadniczym na zdobycie dziewięciu bramek Primeu potrzebował aż 110 meczów...

20 minut i 8 sekund później gospodarze świętowali zwycięstwo. Strzelał Jeremy Roenick, a celną dobitką do praktycznie pustej bramki popisał się Simon Gagne. Na trybunach zapanowała euforia.

Zobacz wyniki oraz zdobywców goli w NHL Playoffs 2004

INTERIA.PL/AP
Dowiedz się więcej na temat: Tampa Bay Lightning | NHL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL