Edmonton Oilers krok od wielkiego finału

Hokeistom Edmonton Oilers brakuje tylko jednego zwycięstwa, żeby zagrać w wielkim finale Pucharu Stanleya. We wtorek "Nafciarze" pokonali przed własną publicznością Anaheim Mighty Ducks 5:4 i w finale Konferencji Zachodniej prowadzą już 3-0.

Blisko 17 tysięcy widzów zgromadzonych w Rexall Place w Edmonton w pierwszych dwóch tercjach zobaczyło tylko jednego gola. W 14. minucie meczu do siatki "Mocarnych Kaczorów" trafił Toby Petersen.

Reklama

Niesamowity przebieg miała trzecia tercja. W pierwszych pięciu minutach gospodarze trzykrotnie (Michael Peca, Steve Staios i Chris Pronger) zmusili do kapitulacji bramkarza Mighty Ducks Ilję Bryzgałowa. Fani Oilers zaczęli świętować kolejne zwycięstwo swoich ulubieńców. Wydawało się, że prowadzenie 4:0 jest na tyle bezpieczne, że losy tego meczu są już rozstrzygnięte.

Goście jednak wykorzystali zbytnią pewność siebie "Nafciarzy" i w przeciągu czterech minut zdobyli trzy gole. Na listę strzelców wpisali się: Sean O'Donnell, Teemu Selanne i Chris Kunitz. Strata trzech bramek, w tak krótkim odstępie czasu, podziałała orzeźwiająco na Oilers. W 55. minucie za sprawą Fernando Pisaniego gospodarze "odskoczyli" rywalom na dwie bramki i fani Oilers mogli odetchnąć. Dla Pisaniego był to 9 gol w playoffs.

Mighty Ducks odpowiedzieli jeszcze golem Selanne, ale wystarczyło to jedynie do zmniejszenia rozmiarów porażki.

We wtorkowym meczu dużo było przewinień i ostrej walki o krążek, czego skutkiem było 14 kar nałożonych na zawodników z Edmonton i 15 - z Anaheim. Upust nerwom hokeiści dali także prezentując widowni trzy efektowne pojedynki na pięści.

Czwarty mecz finałowy, być może ostatni, Konferencji Zachodniej odbędzie się w czwartek (25.05) w Edmonton.

Konferencja Zachodnia:

Edmonton Oilers - Anaheim Mighty Ducks 5:4

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-0.

Dowiedz się więcej na temat: W.E.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje