Bruins polegli w Buffalo

Nowy klub Krzysztofa Oliwy Boston Bruins przegrał wyjazdowe spotkanie z Buffalo Sabres 2:4, mimo iż na początku trzeciej tercji popularne "Niedźwiadki" prowadziły 2:0!

Polak przebywał w tym spotkaniu na lodzie przez 2 minuty i 57 sekund i zdążył w tym czasie oddać jeden strzał na bramkę rywali oraz raz powędrować na ławkę kar.

Reklama

Po golach Rolstona (15. trafienie w sezonie) i Stumpela na początku trzeciej tercji Bruins wygrywali z Sabres 2:0 i wydawało się, że drużyna Oliwy łatwo poradzi sobie z najsłabszą ekipą Northeast Division. Fenomenalny zryw gospodarzy przyniósł im jednak cztery bramki w ostatniej odsłonie i dziesiąte zwycięstwo w sezonie. Najpierw do siatki Bruins trafił Connoly, a na 2:2 wyrównał w 48. minucie Ales Kotalik. Ten sam zawodnik na 73 sekundy przed końcową syreną strzelił trzecią bramkę dla Sabres. Bruins zaryzykowali i wycofali bramkarza. Jak to często bywa w takich przypadkach, na dwie sekundy przed końcem do pustej bramki trafił, ustalając wynik spotkania, Słowak Miroslaw Satan. Było to już jego 16. trafienie w sezonie.

Nieoczekiwanej porażki 2:3 z Columbus Blue Jackets przed własną publicznością doznali najlepiej spisujący się w Northwest Division Vancouver Canucks. Wszystkie bramki w tym meczu padły w drugiej tercji. Canucks prowadzili 2:1 (m.in. 31. gol w sezonie Naslunda), ale gole Nasha i Wrighta w końcówce tej części gry dały sensacyjne zwycięstwo Blue Jackets.

Wyniki meczów NHL z 10 stycznia

Buffalo Sabres - Boston Bruins 4:2

Minnesota Wild - Phoenix Coyotes 2:1

Carolina Hurricanes - Washington Capitals 1:4

Florida Panthers - New Jersey Devils 1:2

Vancouver Canucks - Columbus Blue Jackets 2:3

Dowiedz się więcej na temat: bramki | Boston | Buffalo Sabres

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje