Zespół Lakers

Mimo absencji Kobe Bryanta (leczy typową koszykarską przypadłość - skręcenie stawu skokowego) Los Angeles Lakers uporali się w monumentalnej hali Alamodome w Teksasie z miejscowymi - San Antonio Spurs, pokonując ich 101:99. Pod nieobecność jednego z liderów "Jeziorowcy", po raz pierwszy w tym sezonie, zaimponowali zbilansowanym atakiem.

Oto aż siedmiu podopiecznych Phila Jacksona uzbierało 10 i więcej punktów. Prym w ofensywie wśród zwycięzców wiedli: Shaquille O`Neal (22 oczka, 10 zbiórek i 7 asyst), Rick Fox (17 punktów) oraz wreszcie, odsądzany już od czci i wiary za permanentną nieudolność w obecnym sezonie, Isaiah Rider (16 punktów, 8/13 z gry podczas 29-minutowej obecności na parkiecie).

Reklama

- Czułem się dziś jakbym poszedł polować na niedźwiedzie bez broni - mówił szkoleniowiec Lakers o niedyspozycji swego asa, Kobe Bryanta - Na szczęście byliśmy dziś znakomitą drużyną, jednym zespołem - dodał dumny ze zwycięstwa Jackson.

Na listę strzelców z dwucyfrowym dorobkiem wpisali się również Horace Grant (12), Robert Horry (13) , Brian Shaw (11) i "żółtodziub" Mike Penberthy (10). Dla pokonanych, dla których wpadka z mistrzami ligi jest drugą z kolei (we wtorek "Ostrogi" uległy Minnesocie) 23 punkty rzucił Derek Anderson, a "oczko" mniej Tim Duncan. Podopieczni Gregga Popvicha przegrali dwa mecze z rzędu po raz pierwszy od feralnej serii między 13-20 stycznia, kiedy polegli w czterech kolejnych grach.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 21 lutego

Dowiedz się więcej na temat: lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje