Zemsta Millera

Czy można przegrać mecz, gdy liderzy zespołu kolekcjonują pospołu 71 punktów, 20 zbiórek i 16 asyst? Okazuje się, że i owszem. Oto w rewanżowym starciu, za zeszłoroczny wielki finał, Indiana Pacers pokonali w swej hali Conseco Field House jednym "oczkiem" (110:109) obrońców tytułu mistrzowskiego Los Angeles Lakers, nic sobie nie robiąc z 38-punktowego dorobku Shaquille O`Neala (plus 15 zbiórek i 7 asyst) i 33 punktów Kobe Bryanta (9 asyst).

Ekipie Phila Jacksona boleśnie dał się we znaki Reggie Miller. Ten 35-letni weteran zagrał wręcz koncertowo w finałowej kwarcie, rzucając wówczas aż 18 ze swych 33 punktów w całym meczu.

Reklama

W ciągu ostatnich 4 minut batalii aż siedmiokrotnie zmieniało się prowadzenie. O wyniku przesądził dopiero rzut Travisa Besta z prawej strony kosza na 18 sekund przed syreną kończącą mecz. 16 sekund później o zwycięstwie gości mógł jeszcze przesądzić Bryant, lecz nie po raz pierwszy zadrżała mu ręka i jego rzut zza łuku 7,24 m trafił w obręcz, a piłkę zebrał Al Harrington.

- W czwartej odsłonie wszystkie rzuty wpadały im do kosza - mówił z wyrzutem O`Neal o wpadce w finałowej kwarcie, przegranej przez "Jeziorowców" 36:26. Lakers przegrali już drugi z czterech meczów podczas swego wyjazdowego tournee.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 18 lutego

Dowiedz się więcej na temat: lakers | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje