"Żar" się wypalił

Nie ma już niepokonanych drużyn w NBA. W czwartek pierwszej porażki w sezonie doznała ekipa Miami Heat. Na własnym parkiecie uległa Dallas Mavericks 93:113.

Do zwycięstwa drużynę z Teksasu poprowadził Dirk Nowitzki. Niemiec zdobył aż 41 punktów, co jest rekordem sezonu, przy wspaniałej skuteczności (12 z 24 z gry, w tym 4 z 7 za trzy oraz 13 z 13 z wolnych).

Reklama

Nowitzkiego dzielnie wspomagał Marquis Daniels, który 14 ze swoich 22 "oczek" rzucił w pierwszej kwarcie, którą Mavs wygrali 34:19. Potem koszykarze z Miami, którzy najlepszych graczy mieli w osobach Shaquille'a O'Neala (22 punkty) i Dwyane'a Wade'a (20), nie byli już w stanie zmienić niekorzystnego rezultatu.

Wygraną Minnesoty Timberwolves w Houston 96:91 zapewnili gościom Kevin Garnett (20 "oczek", 17 zbiórek i dziewięć asyst) oraz Sam Cassell, który dodał 18 punktów. To było trzecie zwycięstwo z rzędu "Leśnych Wilków" na wyjeździe.

W "Rakietach" już w drugim meczu z kolei zabrakło Tracy'ego McGrady'ego. Rzucający obrońca uskarża się na uraz biodra oraz pachwinę. W takim wypadku ciężar gry brali na siebie Yao Ming (25 punktów, w tym 12 w czwartej kwarcie) i Maurice Taylor (19), ale to nie wystarczyło do wygranej.

Duet Carmelo Anthony - Earl Boykins poprowadził Denver Nuggets do zwycięstwa nad Detroit Pistons 117:109. Pierwszy z wymienionych rzucił 34 punkty, ponadto miał siedem zbiórek, pięć asyst i cztery przwchwyty. Z kolei Boykins uzyskał 32 "oczka", co jest jego rekordem kariery i został najmniejszym zawodnikiem w historii NBA (ma tylko 167 cm wzrostu), który zobył ponad 30 punktów w meczu. Dzięki tej wygranej "Bryłki" przerwały serię trzech porażek z rzędu i po raz pierwszy od siedmiu meczów pokonały "Tłoki".

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 11 listopada

Dowiedz się więcej na temat: miami | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje