Wolves jednak poza playoffs

Całkowita zmiana warty w Konferencji Zachodniej została ostatecznie potwierdzona w niedzielę. Minnesota Timberwolves przegrali na własnym parkiecie z Seattle Supersonics 94:109, tracąc ostatecznie szansę na udział w playoffs.

W walce o mistrzostwo na pewno będą więc koszykarze z Memphis, a "Leśnych Wilków" zabraknie w decydującej części sezonu po raz pierwszy od 1996 roku. W "postseason" nie zagrają także Lakers - rywale ekipy z Minneapolis z ostatniego finału na Zachodzie.

Reklama

Na parkiecie w Target Center gospodarzy pogrążył Ray Allen. Rzucający obrońca Sonics zdobył 34 punkty i zaliczył 10 zbiórek dla ekipy z Seattle, która zapewniła sobie zwycięstwo w Northwest Division i tym samym pozycję numer 3 w Konferencji Zachodniej.

Goście po trzech kwartach prowadzili 87:70, ale Wolves rzucili się do odrabiania strat w ostatniej części i zdołali nawet zmniejszyć stratę do pięciu "oczek" (88:93), ale na więcej nie było już ich stać.

Nic więc dziwnego, że po spotkaniu wszyscy ludzie związani z drużyną z Minneapolis byli zawiedzeni. - Nie można zaczynać rozgrywek z takimi nadziejami, a później wypaść tak jak wypadliśmy - powiedział Kevin McHale, który w trakcie trwania sezonu zastąpił na stanowisku szkoleniowca Flipa Saundersa.

Latrell Sprewell zdobył 20 punktów, a 17 "oczek" dla Wolves uzyskał Kevin Garnett, który dodał. - To nie czas na wskazywanie winnych palcem. Wszyscy, od kierownictwa klubu aż po zawodników, powinni spojrzeć na siebie.

W zupełnie innych nastrojach w niedzielny wieczór kładli się spać gracze New Jersety Nets. Podopieczni Lawrence'a Franka wygrali w Continental Airlines Arena w East Rutherford z Philadelphia 76ers 104:83 i awansowali na ósmą pozycję w Konferencji Wschodniej.

Świetny mecz w barwach gospodarzy rozegrał Vince Carter, zdobywając 43 punkty (17/33 z gry). Grą całej drużyny skutecznie kierował Jason Kidd, który zaliczył... 67. triple-double (11 pkt, 16 as., 10 zb.) w swojej zawodowej karierze. Gościom z Filadelfii tym razem nie pomógł dobry występ Allena Iversona (33 pkt), niemającego jednak wsparcia ze strony kolegów.

Nets, którzy tracą jeden mecz do Sixers w walce o siódme miejsce na Wschodzie, mają w tym momencie taki sam bilans jak Cavaliers, ale to do nich należy przewaga wynikająca z lepszego bilansu bezpośrednich gier.

Wiele wskazuje na to, iż LeBrona Jamesa i jego kolegów znów może zabraknąć w decydującej fazie walki o Larry O'Brien Trophy. Niedzielna porażka drużyny z Cleveland w The Palace of Auburn Hills 87:90 ma więc potencjalnie bardzo istotne znaczenie.

W pojedynku z Pistons, dla których 19 punktów zdobył Rip Hamilton, LeBron miał dwukrotnie w ostatnich 20 sekundach szansę przechylić szalę na korzyść Cavs. Najpierw jednak został zablokowany przez Tayshauna Prince'a, a tuż przed końcową syreną - znów pod presją Prince'a - zdołał wprawdzie oddać rzut za trzy, ale piłka nie doleciała nawet do obręczy...

- Oni zawsze bronią dobrze przeciwko mnie. Tayshaun wykonuje świetną robotę - przyznał James, którego 37 punktów (12/5 z gry) nie wystarczyło do pokonania obrońców tytułu.

Optymizmu, co do szans Cavs na awans do playoffs, nie traci natomiast trener zespołu z Cleveland. Brendan Malone podpiera się przykładem wspaniałego "comebacku" bostońskiej drużyny w ubiegłorocznej rywalizacji z New York Yankees w finale baseballowej American League (półfinał MLB).

- Red Sox przegrywali 0-3 i popatrzcie co zrobili - wyjaśnił Malone. - Nie poddamy się. Nikt nam nie daje szansy, ale ja lubię to uczucie.

Najlepszy zespół Konferencji Wschodniej Miami Heat pokonał u siebie Indiana Pacers 84:80. W zespole zwycięzców najlepiej spisali się Eddie Jones, który uzyskał 17 pkt i 10 zbiórek oraz Udonis Haslem

12 i 10. Od końca drugiej kwarty Heat grali bez Shaquille O'Neala, który doznał kontuzji mięśnia czworogłowego prawej nogi. W ciągu 17 minut jakie as tego zespołu spędził na parkiecie zdobył 11 punktów. W drużynie Pacers najcelniej rzucali Stephen Jackson 21 pkt i Reggie Miller 18 pkt.

New York Knicks przegrali po dogrywce z Atlanta Hawks 135:139. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Tyronn Lue 32. W drużynie pokonanych najlepiej zaprezentowali się Jamal Crawford i Stephon Marbury, którzy uzyskali po 31 "oczek". Mecz w Madison Square Garden był spotkaniem, w którym padł rekord punktów zdobytych przez obie drużyny w tym sezonie.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 17 kwiernia

INTERIA.PL/AFP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Minnesota Timberwolves | seattle | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje