"Wojownicy" zdobyli Sacramento

Aż jedenaście razy z rzędu Golden State Warriors wyjeżdżali na tarczy z Arco Arena. W niedzielny wieczór nastąpił jednak koniec tej serii - ekipa z Oakland wygrała w Sacramento z tamtejszymi Kings 98:94.

W Millwaukee została natomiast przerwana zwycięska passa Chicago Bulls, którzy ulegli miejscowym "Kozłom" 92:99.

Reklama

Bohaterem meczu w Sacramento był Jason Richardson, który zdobył 26 punktów - wszystkie w drugiej połowie - dla ekipy z Oakland, która wygrała w Arco Arena dopiero po raz drugi w ostatnich 22 starciach z "Królami" od 9 kwietnia 1998 roku.

Richardson grał po przerwie jak w transie, trafiając rzut za rzutem i dając Warriors wysoką przewagę 62:48 w drugiej połowie. - Wiedziałem o tej niekorzystnej serii, ale my nie wygraliśmy w wielu halach - powiedział gracz gości. - To dla nas wielka rzecz, bo ekipa z Sacramento dominowała nad nami w kilku ostatnich latach.

Zwycięstwo nie przyszło jednak przyjezdnych łatwo. W końcówce Kings, dla których Chris Webber uzyskał 28 "oczek", zdobyli siedem kolejnych punktów w IV kwarcie, zmniejszając stratę do trzech punktów (88:91). Richardson odpowiedział rzutem z półdystansu i dwoma celnymi wolnymi.

Na 8,1 s przed syreną "trójka" Webbera znów zbliżyli Kings do rywali na dystans jednego rzutu, ale kolejny celny wolny w wykonaniu Richardsona przesądził sprawę.

Nie udało się "Bykom" odnieść szóstego zwycięstwa z rzędu. Zespół z Chicago uległ w Millwaukee tamtejszym Bucks 92:99. Gospodarze sukces zawdzięczają głównie Michaelowi Reddowi, który ustanowił osobisty rekord sezonu, zdobywając 39 punktów. Redd, który trafił 8 ze swoich pierwszych 11 rzutów, miał ponad 50-procentową skuteczność z gry (15/27) i wydatnie pomógł "Kozłom" przerwać serię pięciu porażek z rzędu.

- Zawsze staram się patrzyć w przyszłość, na następny mecz - wyjaśnił Redd, który uzyskał zaledwie cztery punkty (2/10 z gry) w środowym przegranym meczu z Blazers. - Tym razem byłem jednak bardzo zdeterminowany, by wrócić na parkiet i zaprezentować się korzystnie.

Joe Smith dodał 21 punktów oraz zaliczył 9 zbiórek dla zespołu z Milwaukee, który na własnym parkiecie pokonał rywali z "Wietrznego Miasta" po raz 13. z rzędu. Ben Gordon zdobył 19 punktow dla Bulls.

Jedenasty raz z rzędu jako zwycięzcy schodzili z parkietu koszykarze z Phoenix. Suns w niedzielę wygrali u siebie z Toronto Raptors 106:94.

W drużynie Suns najwięcej punktów zdobył Amare Stoudemire 33. 19-letni Maciej Lampe po raz kolejny całe spotkanie spędził na ławce rezerwowych. Ekipa z Phoenix (24 zwycięstwa i 3 porażki), jest liderem Pacific Division i ma najlepszy bilans w całej lidze.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 26 grudnia

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Arena | Chicago | Warriors | Entourage

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje