"Wilki" na czele NBA

Kevin Garnett, Wally Szczerbiak oraz Joe Smith solidarnie w pocie czoła zapracowali na double-doubles i niespełna 24 godziny po dwóch dogrywkach w zwycięskim horrorze w Indianapolis w starciu z Pacers Minnesota Timberwolves pokonali na swych klepkach Orlando Magic 103:95.

Podopieczni Flipa Saundersa wyśrubowali już swe najlepsze otwarcie sezonu w historii klubu do ośmiu zwycięstw i jednej porażki. Po wpadce Lakers to najlepszy bilans w całej lidze. - Mecz z Pacers okazał się dla nas trudnym testem. Dziś energię skupiliśmy by obronić miano niepokonanej drużyny na własnym parkiecie. I udało się - wyznał uradowany Garnett, który w Target Center zdobył 21 punktów i zebrał z tablic 16 piłek. Ale przez ponad połowę meczu to goście z Florydy nadawali ton rywalizacji i jeszcze na początku trzeciej odsłony na tablicy świetlnej widniał wynik 53:50 dla ekipy Doca Riversa. Dopiero wówczas gospodarze, w imponującym zrywie, wrzucili Magikom 20 punktów z rzędu i 3-punktowy deficyt zamienili na prowadzenie 70:54. Kolejne znakomite zawody w barwach Wilków zaliczył Joe Smith. Skrzydłowy "po przejściach" zdobył 21 "oczek" trafiając 10 ze swych 12 rzutów z akcji - Ludzie pytają po co zatrudniliśmy Joe. A ja odpowiadam, bo znakomicie gra bez piłki, wspaniale współpracuje z Garnettem i potrafi zdobyć punkty spod kosza - wygłosił pean pod adresem swego nowego gracza Saunders. Potoku komplementów pod adresem swych asów nie mógł tymaczasem wygłosił coach pokonanych Doc Rivers. O ile 25 punktów Tracy McGrady`eg przy 50-procentowej skuteczności wstydu nie przynosi, to już 16 "oczek" przy trafionych tylko 6 rzutach (z 18) i 6 strat Granta Hilla nie jest powodem do dumy.

Reklama

Philadelphia 76ers pod dowódctwem swego lidera Allena Iversona bez skrupułów pokazała kto rządzi na Wschodzie dotychczasowemu, niespodziewanemu liderowi Konferencji koszykarzom New Jersey Nets. Podopieczni Larry`ego Browna pokonali gospodarzy w Continental Airlines Arena 94:82. To piąte zwycięstwo 76ers z rzędu od kiedy do akcji powrócił Iverson, lecz tym razem to nie on, mimo 28 punkowej zdobyczy (12/30 z gry), zasłużył na miano koszykarza meczu. Oto wręcz genialny zawody zagrał Aaron McKie, który w sposób popisowy wyłączył gry główne żądło Nets Jasona Kidda. McKie tak nękał defensywą najlepiej podającego ligi, iż ten choć zrobił swą normę asyst (12), to nie zdobył ani punktu (0/9 z gry!) i 5-krotnie gubił piłkę. Sam McKie tymczasem trafił 7 ze swych 10 rzutów i zakończył zawody z dorobkiem 14 "oczek" dorównują Kiddowi w ilościach ostatnich podań

- No cóż, 76ers mają osiągnęli wszystko o czym my marzymy i jeszcze raz pokazali dlaczego są mistrzami Konferencji - wyznał ze skruchą Jason Kidd po drugiej porażce w sezonie swej ekipy.

Swoje małe chwile radości mają wreszcie gracze Memphis Grizzlies. Ekipa Sidney`a Lowe`a w swej dziewiątej grze w sezonie wygrała wreszcie pierwszy mecz, pierwszy również w swym nowym domu The Pyramid pokonując inną drużynę z nizin tabeli Cleveland Cavaliers 98:92. Długo jednak pierwszy triumf po przeprowadce, po szczęściu latach spędzonych w Vancouver, stał pod dużym znakiem zapytania. Na trzy minuty przed końcem III odsłony deficyt gospodarzy wynosił 10 punktów, jednak w końcówce run 10:2 zniwelował starty do 2 "oczek". Na siedem minut przed końcową syreną młokos Shane Battier rzutem z półdystansu wyprowadził Grizzlies na pierwsze prowadzanie od ponad pół godziny gry (84:83) i gospodarze nie oodali go już do końca meczu. "Żółtodziub" Battier zdobył w sumie 20 punktów, 21-letni Hiszpan Pau Gasol dodał 17, a Jason Willliams prócz 16 punktów miał 14 asyst.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 17 listopada

Dowiedz się więcej na temat: Minnesota Timberwolves | Wilk | zawody | Wilki | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama