Świetny Kidd, klęska Spurs

Jason Kidd zaliczył 66. w karierze triple-double i poprowadził New Jersey Nets do wyjazdowego zwycięstwa nad New York Knicks 110:98. Dzięki wygranej w Nowym Jorku, Nets w dalszym ciągu mają szansę na awans do play off National Basketball Association.

Nowojorczycy ponieśli ósmą porażkę z rzędu i jest najgorsza seria Knicks w tym sezonie.

Reklama

Kidd zdobył 28 punktów, 12 razy asystował kolegom z zespołu i zebrał z tablic 10 piłek. - On jest niesamowity - powiedział z uznaniem koszykarz Knicks Kurt Thomas.

W ostatnich 11 spotkaniach Nets ośmiokrotnie schodzili z parkietu w roli zwycięzców. Kidd i spółka mają bilans 37-39, a ich najgroźniejsi rywale w walce o play off Philadelphia 76ers 37-37.

Oprócz Kidda znakomite spotkanie rozegrał Vince Carter, który zapisał na swoim koncie 32 punkty.

W drużynie pokonanych bardzo dobre zawody rozegrali Stephon Marbury (30 pkt) i Jamal Crawford (26 pkt), ale było to za mało na dobrze dysponowanych Nets.

San Antonio Spurs bez Tima Duncana (kontuzja) to już nie ta sama drużyna. Boleśnie przekonali się o tym kibice Spurs oglądając mecz ich ulubieńców w Dallas. Mavericks nie mieli litości dla Spurs gromiąc ich 104:68.

Spurs po raz ostatni przegrali mecz NBA tak wysoko w 2001 roku, ulegając w fazie finałowej rozgrywek Seattle SuperSonics różnicą 38 punktów. Także rekordowy wymiar miał wynik dla Mavericks, poprzednio rzucili o 32 punkty więcej od rywali w styczniu 1989 roku.

O słabości koszykarzy z San Antonio świadczy statystyka rzutów "za trzy". Na 12 prób nie trafili ani razu. To najgorszy ich wynik w historii i jeden z najgorszych w NBA. - Prezentowaliśmy żenujący poziom. Dzisiejszy mecz był w naszym wykonaniu okropny - stwierdził samokrytycznie Manu Ginobili, który trafił 1 na 9 rzutów z gry oraz spudłował wszystkie rzuty wolne.

Najwięcej punktów dla gospodarzy rzucili Keith Van Horn (17) i Dirk Nowitzki (16). Zaledwie 12 "oczek" wystarczyło Brentowi Barry'emu, żeby być najlepszym strzelcem Spurs.

Fatalna passa Los Angeles Lakers trwa. "Jeziorowcy" stracili już szansę na grę w play off a w czwartek przegrali piąty mecz rzędu. W obecności ponad 18 tysięcy widzów zgromadzonych w Staples Center, Lakers przegrali z Houston Rockets 100:114. Dla koszykarzy z "Miasta Aniołów" lepiej, żeby ten sezon się już skończył. Lakers po raz pierwszy od 1976 roku nie awansowali do play off, a na dodatek zbliżają się do niechlubnego bilansu z sezonu 1993/94 (33:49).

Cały zespół z Houston rozegrał bardzo dobry mecz, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje Tracy McGrady (27 pkt, 7 asyst, 4 zbiórki). W zespole Lakers najwięcej punktów rzucił Caron Butler (24 pkt, 12 zbiórek). Gwiazdor Los Angeles Kobe Bryant zaliczył piąty w sezonie triple-double (19 pkt, 10 zbiórek i 10 asyst).

Poczynania swoich byłych podopiecznych oglądał z trybun Phil Jackson. Według spekulacji prasowych, Jackson wróci na ławkę trenerską Lakers.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 7 kwiernia

Dowiedz się więcej na temat: New Jersey | NBA | Jason Kidd | New York Knicks | play off | mecz | lakers | klęska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje