Suns pogłębili kryzys Knicks

Phoenix Suns pokonali w Nowym Jorku miejscowych Knicks 133:118 w najciekawiej zapowiadającym się wtorkowym spotkaniu National Basketball Association.

Podopiecznym Herba Williamsa (dopiero drugi występ w roli szkoleniowca) nie pomogła nawet doskonała skuteczność Jamala Crawforda, który zakończył mecz z dorobkiem 40 punktów. Knicks doznali w ten sposób jedenastej porażki (a siódmej z rzędu) w dwunastu ostatnich konfrontacjach!

Reklama

Na parkiecie Madison Square Garden "Słońca" do drugiego z rzędu zwycięstwa poprowadził Amare Stoudemire, który uzbierał na swoim koncie 29 "oczek" i 9 zbiórek. Stoudemire otrzymał solidne wsparcie ze strony Quentina Richardssona (25 punkty, 9 zbiórek) oraz Joe Jonhsona (24 punkty). Czwartym zawodnikiem z podstawowej piątki Suns, który osiągnął w tym spotkaniu granicę 20 punktów był Shawn Marion, który zaliczył także 11 zbiórek. Wysoka skuteczność "Słońc" w trzech ostatnich meczach (średnia 123 punkty!) to efekt powrotu po kontuzji Steve'a Nasha. Prowadzący grę ekipy z Phoenix Kanadyjczyk w starciu z Knicks uzyskał 9 punktów, 7 asyst oraz 6 zbiórek.

Wśród pokonanych oprócz Crawforda wyróżnili się także Kurt Thomas (24 punkty, 14 zbiórek) oraz Trevor Ariza (21 punkty, 11 zbiórek), ale nie uchroniło to nowojorczyków przed kolejną przykrą porażką.

Boston Celtics po dziewięciu porażkach na boiskach rywali doczekali się wreszcie wyjazdowego zwycięstwa. Pokonali Charlotte Bobcast 97:92, a gości poprowadził do wygranej Paul Pierce, który zdobył w sumie 33 punky.

As Celtics grał znakomicie szczególnie w ostatniej kwarcie, kiedy to uzyskał czternaście punktów.

"To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne - mówił po spotkaniu Paul Pierce. - Wygrana pozwoli nam bardziej uwierzyć we własne siły, przecież nie zapomnieliśmy jak się gra w koszykówkę. Będąc najlepszym graczem zespołu miałem świadomość, że rywale na mnie zwrócą szczególną uwagę. Dlatego też starałem się wypracowywać kolegom lepsze pozycje do rzutów".

Trwa doskonała seria Chicago Bulls. Zespół ten zanotował jedenaste zwycięstwo w dwunastu meczach. Tym razem "Byki" wygrały 111:107 z Denver Nuggets.

W czasie rozgrzewki kontuzji doznał jeden z podstawowych graczy Bulls, Eddy Curry. Mimo to był na boisku siedemnaście minut i potrafił zdobyć szesnaście punktów.

"Grałem tak jak pozwalały mi siły" - powiedział Eddy Curry. Koszykarzom Nuggets nie pomogła dobra dyspozycja strzelecka Carmela Anthony'ego - 32 pkt.

Nie wiedzie się Los Angeles Lakers, w składzie którego nie ma w dalszym ciągu kontuzjowanego Kobe Bryanta. Zespół ten przegrał u siebie z Seattle SuperSonics 93:104. W zespole gości wyróżnił się Vladimir Radmanovic, który z powodu choroby spędził tydzień w łóżku. Zdobył 26 pkt z czego osiem razy trafiał za trzy punkty.

"Być może był to jakiś dobry koszykarski wirus - śmiał się Serb po meczu. - Na początku spotkania brakowało mi energii, ale potem jakoś się rozegrałem".

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 25 stycznia

Dowiedz się więcej na temat: Phoenix | kryzys | Phoenix Suns

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje