Suns i Miami niepokonani

Po trzech rozegranych meczach w nowym sezonie NBA status niepokonanych drużyn wciąż zachowują koszykarze Phoenix Suns i Miami Heat.

W sobotę "Słońca" pokonały na wyjeździe New Jersey Nets 112:80, a ekipa ze słonecznego Miami uporała się z Washington Wizards (również na wyjeździe) 118:106.

Reklama

W Continental Airlines Arena w East Rutherford od początku prym wiedli goście z Arizony, którzy w kolejnym spotkaniu pokazali niesamowitą siłę w ofensywie. Na przełomie pierwszej i drugiej kwarty Suns zanotowali serię 18:2, w której 8 punktów zaliczył Maciej Lampe. Na siedem minut przed końcem drugiej kwarty drużyna jedynego Polaka w NBA prowadziła 39:23.

- Lampe wszedł na 6 minut i zaliczył 8 punktow - pochwalił Maćka trener Mike D'Antoni. - To jest chłopak, jakiego szukałem. On dla nas naprawdę wiele znaczy.

W kolejnej części meczu Lampe wszedł jeszcze na 6 minut, ale punktów nie zdobył i zakończył mecz z 8 "oczkami", jedną zbiórką i trzema faulami.

Najwięcej punktów dla Suns uzyskał Amare Stoudemire (22), dzięki któremu siła ataku "Słońc" wygląda imponująco. Również Steve Nash, który podpisał kontrakt na zasadzie wolnego agenta świetnie wkomponował się w drużynę, zdobywając przeciwko Nets 17 punktów i zaliczając 8 asyst. W trzech meczach nowego sezonu Suns w każdym z nich zdobywali średnio ponad 110 punktów.

- Mamy najlepszy atak w jakim kiedykolwiek miałem udział i to nie tylko ze względu na dużą liczbę zdobywanych punktów i miłą dla oka grę, ale również dzięki przyjaznej atmosferze - powiedział po meczu Stoudemire.

Trzech zwycięstw na początku sezonu Suns nie odnieśli od roku 1984, kiedy to wygrali aż pięć pierwszych spotkań z rzędu.

W Waszyngtonie na przeciw siebie stanęły dwie drużyny z bilansem 2-0. Heat przyjechali do stolicy USA, aby podtrzymać serię zwycięstw i to się im powiodło. Ojcem zwycięstwa w MCI Center był Dwyane Wade, który ustanowił dwa rekordy w swoim drugim roku gry w NBA. Reprezentant kadry USA na igrzyskach olimpijskich w Atenach zdobył 37 punktów i 12 asyst w spotkaniu, w którym szale zwycięstwa przechyliły się dopiero w ostatnich minutach.

Heat przez większość meczu nie mogli korzystać z Shaquille'a O'Neala (13 pkt), który szybko złapał 4 faule. W końcówce jednak Shaq zagrał świetną akcję z Wade'm. Drugoroczniak podrzucił piłkę nad kosz, a O'Neal w swoim stylu wpakował ją do kosza.

Gra tych dwóch graczy plus Eddie Jones'a (24 pkt), który w ostatnich 90 sekundach przy zaledwie punktowym prowadzeniu Heat zaliczył "trójkę", dobrze rokuje na przyszłość. Ekipa z Miami wygrała 3 pierwsze spotkania nowego sezonu pierwszy raz od 9 lat.

Obrońcy mistrzowskiego tytułu Detroit Pistons pokonali na własnym parkiecie Philadelphia 76ers 99:91. Chauncey Billups zdobył 20 punktów i zaliczył 10 asyst, a Richard Hamilton dorzucił 17 "oczek", prowadząc "Tłoki" do drugiego zwycięstwa w sezonie (bilans 2-1). Lider Sixers Allen Iverson zdobył 31 punktów, ale jego partnerzy z drużyny zupełnie zawiedli. Pozostali gracze z pierwszej piątki zdobyli zaledwie 30 punktów, czyli mniej niż sam "Answer".

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 6 listopada

Dowiedz się więcej na temat: NBA | miami | Phoenix Suns

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje