Stojakovic i Bibby koszmarem Mavs

Detroit Pistons w Konferencji Wschodniej i Sacramento Kings w Konferencji Zachodniej wywalczyli czwartkowej nocy awans do kolejnej fazy playoffs NBA.

"Królowie" po dramatycznym spotkaniu pokonali po raz czwarty Dallas Mavericks (tym razem 119:118), natomiast "Tłoki" po raz czwarty wygrały z Milwaukee Bucks (tym razem 91:77).

Reklama

Rywalem ekipy z Detroit w półfinale Konferencji Wschodniej będzie zespół New Jersey Nets, natomiast kolejnym przeciwnikiem Kings będzie zwycięzca rywalizacji Minnesota Timberwolves - Denver Nuggets (na razie "Leśne Wilki" prowadzą 3-1).

Niesamowitych emocji dostarczyło kibicom w Sacramento piąte spotkanie miejscowych Kings z drużyną Dallas Mavericks. Kiedy po pierwszej kwarcie Mavs prowadzili 37:24 wydawało się, że to oni będą bliżej drugiego zwycięstwa nad Kings, aniżeli gospodarze wywalczą awans. "Królowie" w porę jednak się "obudzili" i przed ostatnią kwartą na tablicy widniał remisowy wynik 96:96. Na parkiecie szalał zwłaszcza Mikke Bibby, który aż sześciokrotnie zdobywał punkty celnymi rzutami z dystansu, a całe spotkanie zakończył z dorobkiem 36 punktów. Spory wkład w sukces Kings wniósł także Peja Stojakovic.

Serb nie tylko rzucił 23 "oczka", ale również w końcowych odsłonach spotkania aż trzykrotnie skutecznie utrudniał Dirkowi Nowitzkiemu wykonanie "rzutów rozpaczy". Niemiec najbardziej chyba będzie rozpamiętywał ten oddany równo z końcową syreną. Kiedy piłka chybiła celu w hali w Sacramento zapanowała szalona radość. Nowitzki choć był najskuteczniejszym wśród pokonanych (31 punktów, 14 zbiórek), to jednak w decydujących chwilach nie był w stanie przechylić losów spotkania na korzyść Mavs.

Czwarte zwycięstwo nad swoimi rywalami zanotowała także ekipa Detroit Pistons. Czwartkowej nocy w The Palace Auburn Hills na przedmieściach Miasta Forda popularne "Tłoki" pokonały Milwaukee Bucks 91:77 i zagrają w półfinale Konferencji Wschodniej. Pistons do sukcesu poprowadził młody Tayshaun Prince, który zakończył spotkanie z dorobkiem 24 punktów. - To prawdopodobnie najbardziej wartościowy gracz tej rywalizacji - komplementował swojego podopiecznego coach Pistons Larry Brown.

- Jesteśmy znacznie lepszą drużyna, aniżeli byliśmy w ostatnich dwóch latach, ale ta sama drużyna była wystarczająco dobra, aby osiągnąć finał NBA w tych dwóch ostatnich sezonach - mówił z kolei Chauncey Billups, który w meczu z Bucks wzbogacił konto Pistons o 19 "oczek". Pierwszy mecz półfinału Konferencji Wschodniej z New Jersey Nets ekipa z Detroit rozegra już w najbliższy poniedziałek.

Zobacz stan rywalizacji oraz zdobywców punktów w NBA Playoffs 2004

Dowiedz się więcej na temat: awans | NBA | detroit

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje