Spurs wciąż groźni

Dobę po odprawieniu ze swej hali Alamodome mistrzów ligi Los Angeles Lakers koszykarze San Antonio Spurs odnieśli kolejny triumf w boju z ekipą z czołówki Zachodu ogrywając w derbach Teksasu Dallas Mavericks 105:102.

32 punkty Tima Duncana (plus 14 zbiórek), oraz 22 drugiej z "Bliźniaczych Wież" Davida Robinsona (12 zbiórek) pozwoliło wyśrubować ekipie Gregga Popovicha najdłuższą w sezonie serię zwycięstw do 11 z rzędu!

Reklama

Występująca w roli gospodarzy drużyna Dona Nelsona zniwelowała 12-punktowy deficyt z początku trzeciej kwarty i na 140 sekundy przed końcową syreną to Mavs prowadzili już 94:92. Wtedy dwa rzuty wolne wykorzystał Duncan, zza łuku 7,24 metra kosz gospodarzy przedziurawił Bruce Bowen, z półdystansu trafił Charles Smith, a pudło zaliczył międzyczasie Steve Nash i znów przewaga gości urosła do 4 punktów. Co prawda na 19,8 sekundy przed końcem Dallas tracili, po wolnych Graga Bocknera, znów tylko "oczko" (99:100), lecz Danny Ferry, Malik Rose i Duncan wykorzystali pospołu 6 z 5 przysługujących im rzutów wolnych i "Ostrogi", dzięki 47 zwycięstwu wspięły się na pierwsze miejsce w Midwest Division, które okupują wspólnie z... Dallas.

- Po meczach z druzynami z czołówki Konferencji, które pozwoliły nam osiągnąć szczyt Dywizji czujemy się świetnie. Zagraliśmy bardzo solidne 48 minut koszykówki - skomentował batalię z Mavs Robinson.

29 punktów dla pokonanych zdobył Dirk Nowitzki, oczko mniej do protokołu po stronie Mavs dopisał Nash. Kolejny słaby mecz w barwach nowej ekipy zaliczył, pozyskany z Denver, Nick Van Exel, który w 39-minutowym meldunku na parkiecie hali American Airlines Center trafił tylko raz na 12 rzutów i zakończył zawody z dorobkiem raptem 2 punktów!

Smutny była pierwsza wizyta Michalea Jordona w Delta Center, od ostatniego finałowego starcia NBA w 1998, gdy rzut asa Chicago równo z syreną końcową przesądził o szóstym tytule mistrzowskim dla Bulls. Washington Wizards nie mieli bowiem wiele do prowiedzenie w starciu z Utah Jazz, broniącymi ósmego miejsca w Konferencji Wschodniej. Zespół Douga Collinsa poległ w Delta Center 79:94, a Michael Jordan w swym drugim występie po kontuzji ustrzelił w 22 minuty tylko 11 punktów (4/12 z pola gry), wchodząc do gry z ławki dopiero jako czwarty rezerwowy. Dużo lepiej zaprezentowali się weterani parkietów z Salt Lake City: Karl Malone i John Stockton postarali się wspólnie o 42 punkty i triumf gospodarzy ani razu nie był zagrożony.

Zobacz wyniki meczów z 21 marca

Dowiedz się więcej na temat: "Dallas" | triumf

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama