Spurs i Nets bliżej finałów Konferencji

San Antonio Spurs pewnie pokonali obrońców tytułu Los Angeles Lakers 114:95 i w półfinale playoffs Western Conference podopieczni Gregga Popovicha prowadzą już 2-0.

Bohaterem spotkania w SBC Center był Bruce Bowen. Obrońca Spurs aż siedmiokrotnie trafił celnie z dystansu. Bowen zdobył w sumie 27 punktów co jest najlepszym osiągnięciem jeśli chodzi o jego występy w playoffs.

Reklama

Najlepsi w ekipie mistrzów Kobe Bryant i Shaquille O'Neal (obaj także po 27 pkt) nie byli w stanie rywalizować z bardziej wyrównaną drużyną gospodarzy. Wyczyny Bowena spowodowały, że ekipa z San Antonio już w pierwszej kwarcie zbudowała 13 punktową przewagę, którą tylko w następnych odsłonach skrupulatnie powiększała. W trzeciej kwarcie urosła ona do 33 punktów i spotkanie nie mogło się zakończyć inaczej jak drugą wygrana Spurs. 16 "oczek" rzucił Emanuel Ginobili, a lider drużyny z San Antonio Tim Duncan dołożył kolejno 12 punktów, 13 zbiórek oraz siedem asyst.

Teraz zespoły przenoszą się do Staple Center w LA, gdzie w najbliższy piątek i niedzielę rozegrane zostaną dwa kolejne spotkania.

Podobnie przebiega na razie rywalizacja New Jersey Nets z Boston Celtics w Eastern Conference. Podopieczni Byrona Scotta po raz drugi pokonali rywali, tym razem 104:95.

Znakomite spotkanie w barwach Nets rozegrali Richard Jefferson (25 pkt) oraz Jason Kidd (23 pkt, 11 zbiórek i 8 asyst). Słabiej natomiast niż zwykle na parkiecie poczynał sobie filar "Celtów" Antoine Walker (tylko 7 pkt), który trafił celnie zaledwie 3 rzuty na 15 prób. Ekipa z Bostonu pod koniec spotkania straciła również swojego asa. Najskuteczniejszy pod tablicą rywali w drugim meczu Paul Pierce (32) skręcił kostkę i nie wiadomo czy wystąpi w następnych konfrontacjach w Bostonie.

Spotkanie to żywo przypominało mecz numer 3 ubiegłorocznej rywalizacji tych drużyn w serii playoffs. Nets prowadzili już różnicą 21 punktów i w pierwszej fazie czwartej kwarty roztwonili cały ten dorobek. Kiedy Pierce na siedem minut przed końcem trafił celnie z rzutów wolnych na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 82:80 dla ekipy z New Jersey. Kolejne "osobiste" Jeffersona i Martina na sześć i pół minuty przed ostatnią syreną pozwoliły Nets odskoczyć na pięć punktów. Kiedy Walker spudłował z dystansu na pięć minut przed końcem Nets złapali na szczęście dla siebie drugi "oddech" i nie oddali już cennego zwycięstwa.

Kolejne mecze tej pary już w Bostonie w najbliższy piątek i poniedziałek.

Zobacz przebieg rywalizacji playoffs, wyniki oraz zdobywców punktów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje