Sixers gromią rywali

36 punktów Allena Iversona pozwoliło drużynie Philadelphia 76ers wysoko pokonać w Portland miejscowych Trail Blazers 88:60.

Podopieczni Larry Browna zakończyli w ten sposób swoją serię trzech porażek z rzędu doznanych w Portland przy ostatnich wizytach.

Reklama

Sixers niespodziewanie wysoko rozprawili się z rywalami, z którymi zawsze mieli spore problemy. Występując bez skrzydłowego Kenny Thomasa (skręcił kostkę w poniedziałek w meczu z Kings) Sixers mimo wszystko potwierdzili swoją dobrą formę w ostatnich spotkaniach. Porażka w Sacramento przerwała wtedy ich serię dziewięciu kolejnych zwycięstw. To być może rozłościło graczy Browna na tyle, że Blazers nawet na własnym terenie nie mieli nic do powiedzenia. Wartościowym zmiennikiem Thomasa okazał się Tyron Hill, który dołączył do zespołu przed spotkaniem z Kings.

Jeszcze na 6 minut i 47 sekund przed końcem trzeciej kwarty Blazers przegrywali tylko 45:44 i nic nie zapowiadało tak wysokiej ich porażki. Gospodarze jednak nie zdobyli więcej punktów w tej odsłonie pudłując dziesięć kolejnych rzutów! Sixers bezlitośnie wykorzystali tę wyjątkową niemoc graczy Blazers i w czwartej kwarcie już tylko powiększali przewagę.

Tim Duncan zdobył 21 punktów i zaliczył aż 21 zbiórek(!) dzięki czemu San Antonio Spurs pokonali na własnym parkiecie New Jersey Nets 92:78. Nowojorczycy ponieśli w ten sposób piątą porażkę w sześciu ostatnich meczach. Duncan miał solidne wsparcie ze strony Tony Parkera, który podobnie jak lider "Ostrog" rzucił 21 "oczek", z czego 10 w czwartej decydującej o losach spotkania kwarcie.

Na minutę i 41 sekund przed końcem Spurs prowadzili 83:77 i Nets mieli jeszcze wtedy nadzieję na sukces. Końcówka nie pozostawiła jednak wątpliwości, kto w tym spotkaniu był lepszy i po run (9-1) zakończonym celnym rzutem z dystansu Duncana, Spurs odnieśli swoje 41. zwycięstwo w sezonie.

W ostatnim czwartkowym spotkaniu Chicago Bulls pokonali na własnym parkiecie 119:105 Golden State Warriors, przerywając w ten sposób pasmo sześciu kolejnych wygranych drużyny z Oakland. "Wojownicy" byli tego wieczoru w cieniu dwóch młodych graczy "Byków". Eddy Curry zdobył 24 punkty i zaliczył 10 zbiórek, a Tyson Chandler dołożył kolejne 23 punkty i 14 zbiórek. Wygrana z Warriors była jednak dla zespołu z Chicago dopiero piątym zwycięstwem odniesionym w ostatnich dziewiętnastu spotkaniach.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 6 marca oraz galerię zdjęć z NBA

Dowiedz się więcej na temat: portland | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje