Sędzia NBA zawieszony!

Władze National Basketball Association zawiesiły na trzy spotkania sędziego Michaela Hendersona, poinformował związek arbitrów ligi zawodowej.

Henderson prowadził w czwartek spotkanie w Denver pomiędzy Nuggets a Lakers (109:111) i zdaniem większości obserwatorów wypaczył wynik pojedynku.

Reklama

Przy stanie 109:108 (27 sekund do końca meczu) dla gospodarzy piłka po rzucie gracza Nuggets otarła się o obręcz kosza i padła łupem jego partnera z zespołu Carmelo Anthony'ego.

Cała akcja miała jednak miejsce w końcówce czasu 24 sekund przeznaczonego na akcję i zanim Carmelo zdążył złapać piłkę, sędzia nieumyślnie odgwizdał błąd 24 sekund.

Arbitrzy zebrali się i po krótkiej naradzie orzekli piłkę sporną.

Lakers zdobyli piłkę po rzucie sędziowskim i na 3,2 s przed syreną Kareem Rush trafił za trzy, przesądzając o sukcesie gości w Pepsi Center.

Wiceprezydent NBA stwierdził, iż gwizdek nie powinien rozbrzmieć w tej akcji. - To było nieprawidłowe, ponieważ piłka dotknęła obręczy - powiedział Stu Jackson. - To był nieszczęśliwy błąd w bardzo krytycznym momencie meczu i bardzo żałujemy z tego powodu.

Związek sędziów NBA (NBRA) poinformował, że władze ligi zawiesiły Michaela Hendersona na trzy pojedynki i wezwały go do Nowego Jorku na spotkanie z kierownictwem NBA.

NBRA twierdzi, iż arbiter wypełnił zalecenia NBA podejmując decyzję, ale popełnił błąd. - Jednak zamiast tradycyjnej kary, NBA wyszła poza pewną granicę w swojej reakcji - oświadczył Lamell McMorris ze związku sędziów.

Szkoleniowec Lakers, komentując sytuację przed meczem w Sacramento, utrzymywał, że piłka po rzucie Millera nie dotknęła obręczy, a Anthony sfaulował Kobe Bryanta przy zbiórce.

- Widać było tylko piłkę spadającą poniżej obręczy - powiedział Jackson. - Nigdy nie słyszałem o decyzji takiej, jak ta podjęta przez biuro ligi.

Innego zdania był oczywiście coach Nuggets. - Wielka szkoda, że pojedynek zakończył się w taki sposób - stwierdził Jeff Bzdelik. - Oni (sędziowie) powiedzieli mi, że to był nieumyślny gwizdek i że jest im przykro z tego powodu. Jednak oni mogą wyjechać i są już w następnym mieście. Nie ma przy ich nazwiskach "L" (z ang. - skrót od "porażka") ani "W" (z ang. - skrót od "zwycięstwo").

INTERIA.PL/AP
Dowiedz się więcej na temat: lakers | piłka | błąd | sędzia | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje