Rewanż Nets na Pacers

Koszykarze New Jersey Nets przypomnieli sobie o tym, że byli najlepszą drużyną sezonu regularnego na Wschodzie i rozprawili się z Indiana Pacers 95:79.

Tym samym stan rywalizacji w play off został wyrównany na 1:1. Po kompromitującej porażce w pierwszym meczu Nets pokazali, że nadal są faworytem konfrontacji z Pacers.

Reklama

Fantastyczny mecz w Continental Airlines Arena rozegrał Jason Kidd. Obrońca gospodarzy o mały włos nie zaliczył triple-double, a zabrakło mu tylko jednej asysty. Kidd zdobył 20 punktów, zaliczył 10 zbiórek oraz 9 asyst. Nie był może tak skuteczny jak najlepszy strzelec Indiany Reggie Miller (26 punktów, 9 na 12 z gry), gdyż trafił 6 na 13 rzutów z gry, 8 na 10 wolnych i ani razu nie trafił za trzy punkty, mimo iż trzy razy decydował się na rzut z dystansu. Dodatkowo Kidd znakomicie wyłączył z gry Jamaala Tinsley'a, który przez 15 minut pobytu na parkiecie nie oddał żadnego rzutu.

- Myślę, że dziś każdy z nas był bardziej zrelaksowany. Miałem poczucie, że każdy z nas wiedział o co walczy. Cieszę się z tego zwycięstwa - powiedział po meczu Kidd.

O zwycięstwie gospodarzy zdecydowała świetna postawa w drugiej kwarcie, którą Nets wygrali 31:19. Wygrana z Pacers była pierwszym zwycięstwem Nets w play off, od 4 maja 1994 roku, kiedy wygrali po dogrywce z Nowym Jorkiem.

Podobnie jak Nets, tak też SuperSonics wyrównali stan rywalizacji w play off z San Antonio Spurs. 21 punktów weterana Gary'ego Paytona i skuteczne podwajanie w kryciu przez cały mecz Tima Duncana, przyniosło wymierny skutek w postaci wygranej 98:90. Duncan mimo, że miał naprawdę mało miejsca i swobody na parkiecie zdołał rzucić 32 punkty.

Zobacz wyniki meczów i stan poszczególnych serii playoff 2002

Dowiedz się więcej na temat: New Jersey | play off | rewanż

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje