Powrót gwiazd z Los Angeles

To była noc wielkich powrotów. Do gry po przerwie spowodowanej kontuzją minionej nocy czasu polskiego wrócili; Elton Brand (LA Clippers), Pau Gasol (LA Lakers), Dirk Nowitzki (Dallas Mavericks) i Gilbert Arenas (Washington Wizards).

Najbardziej spektakularny come-back zaliczył chyba lider Clippers, dla którego był to dopiero pierwszy występ w tym sezonie. Dodajmy, że nieudanym dla ekipy z Kalifornii z powodu absencji Branda (bilans spotkań 23:52, a co za tym idzie brak szans na awans do play-off).

Reklama

Dwukrotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA zdobył z ławki 19 punktów i zaliczył 5 zbiórek przyczyniając się do wygranej Clippers nad Seattle Supersonics. Celniej od Branda, który zdobył kilka ważnych punktów w czwartej kwarcie, rzucali tylko Al Thornton (21) i Corey Maggette (20). Wśród gospodarzy wyróżnił się murowany kandydat do nagrody Debiutanta Roku - Kevin Durant (30).

Tymczasem w Staples Center w Kalifornii zwycięski powrót zaliczył drugi filar LA Lakers, Pau Gasol. Hiszpan wyszedł na parkiet w pierwszej piątce zespołu Phila Jacksona, zdobywając 10 punktów, do których dołożył 7 asyst i 6 zbiórek. Tradycyjnie najlepszy na parkiecie był Kobe Bryant (36 punktów, 13 zbiórek, 7 asyst).

W dobrym stylu do gry wrócił również Dirk Nowitzki. MVP ostatnich rozgrywek z powodu urazu kostki i kolana opuścił ostatnie cztery spotkania Dallas Mavericks. Lider Mavs zdobył 18 punktów przyczyniając się do ważnej, w kontekście wyścigu o miejsce w fazie play-off, wygranej swojej drużyny nad Golden State Warriors (111:86).

Nie udał się za powrót na parkiet Gilbertowi Arenasowi. "Czarodzieje" przegrali we własnej hali z Milwaukee Bucks 109:110, o czym przesądził rzut z narożnika boiska równo z końcową syreną Ramona Sessionsa (dzięki Dario za czujność - dj). "Agent Zero" zdobył z ławki 17 punktów.

60. zwycięstwo w 75. meczu rozgrywek zanotowali koszykarze Boston Celtics. Legitymujący się najlepszym bilansem w lidze "Celtowie" ograli Indiana Pacers 92:77. 20 punktów i 11 zbiórek zanotował Kevin Garnett.

Dopiero dogrywka wyłoniła zwycięzcę meczu Atlanta Hawks - Toronto Raptors. Gospodarze ostatecznie pokonali gości z Kanady 127:120, w czym największa zasługa Josha Smitha. Znany z efektownych wsadów i bloków skrzydłowy nie pomylił się przy żadnej z trzech prób rzutów za 3 punkty, w tym dwóch kluczowych w dogrywce.

Środa na parkietach NBA:

Atlanta Hawks- Toronto Raptors 127:120 (po dogrywce)

Boston Celtics - Indiana Pacers 92:77

Washington Wizards - Milwaukee Bucks 109:110

Charlotte Bobcats - Cleveland Cavaliers 114:118

Miami Heat - New Orleans Hornets 77:106

Memphis Grizzlies - New York Knicks 130:114

Utah Jazz - Minnesota Timberwolves 117:100

Dallas Mavericks - Golden State Warriors 111:86

Seattle SuperSonics - Los Angeles Clippers 84:102

Los Angeles Lakers - Portland Trail Blazers 104:91

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje