Porażka Suns, Gortat nie błyszczał

Marcin Gortat (Phoenix Suns) zdobył dziewięć punktów i miał sześć zbiórek w przegranym meczu z Dallas Mavericks 106:112 w lidze NBA. "Słońca" nie wygrały żadnej z kwart, jedynie druga była remisowa.

Dirk Nowitzki poprowadził Dallas Mavericks do zwycięstwa w ostatnim meczu przed weekendem gwiazd. Rzucił 35 punktów, trafiając 3 razy za trzy i 8 z 9 pierwszych rzutów z gry. Pokazał tym samym, że ma już za sobą obniżkę formy, która przyszła po 9-meczowej absencji z powodu kontuzji.

Reklama

Goście z Dallas od pierwszej minuty starali się narzucić swój rytm gry i udawało im się to. Świetna gra w pierwszych minutach Rodrigue Beauboisa i skuteczne rzuty Nowitzkiego pozwoliły im uzyskać szybkie prowadzenie 17:12. Wtedy na boisku zaczęli się pojawiać rezerwowi i przewaga Mavericks zaczęła topnieć. Na koniec pierwszej kwarty było 28:25 dla gości.

Teksańczycy bardzo dobrze rozpoczęli też drugą część meczu. Szybko odjechali na prowadzenie 43:34, a największa w tym zasługa Nowitzkiego, który na tym etapie meczu miał już 14 punktów. Niezależnie od tego czy krył go: Channing Frye, Marcin Gortat, Grant Hill czy Mickael Pietrus. Nowitzki trafiał wszystko ze swojego ulubionego półdystansu, odchylony od kosza. Jeśli trafia, jest nie do zatrzymania. Przed końcem pierwszej połowy gracze Suns jednak trochę się obudzili i dzięki punktom Frye'a i Robina Lopeza znów zmniejszyli straty do 3 oczek.

Początek trzeciej kwarty był bardzo wyrównany. Na każdy celny rzut jednej ze stron druga odpowiadała. Nowitzki dalej trafiał, a w dodatku zaczął rozdawać jeszcze asysty. Imponująca była jedna z nich do Shawna Mariona, którą ten zakończył efektownym wsadem. Gospodarzom udało się parokrotnie wyjść na prowadzenie w tej kwarcie. Lopez schodząc w połowie kwarty z boiska miał już na koncie 12 punktów i 12 zbiórek - jego drugie double-double w sezonie.

Gdy Suns prowadzili 80:76 na 2 minuty przed końcem trzeciej kwarty, wszystko wydawało się iść po ich myśli. Wtedy spudłowali jednak 3 kolejne rzuty, w tym Gortat dwa. Polak dołożyli do tego stratę, a Mavericks trafili swoje wszystkie 4 rzuty i wyszli na prowadzenie 85:80. Czwartą kwartę rozpoczęli od punktów Mariona, zwiększając przewagę do 7, wsadem odpowiedział Gortat, ale w kolejnej akcji nie upilnował Nowitzkiego, który trafił trójkę ze skrzydła. Na 8:50 przed końcem meczu "Polish Hammer" zszedł z boiska i już na nie powrócił. Zanotował łącznie 9 punktów, 6 zbiórek, 2 asysty, 1 stratę i 2 faule. Zagrał tylko 17 minut w swoje 27. urodziny.

Do końca meczu gracze Dallas utrzymywali niewielką przewagę, ale wystarczającą, żeby nie dać sobie wykraść zwycięstwa. Jeszcze po rzucie Frye'a na 17 sekund do końca wynik brzmiał 106:109, ale Jason Terry trafił 2 wolne, a to oznaczało koniec emocji.

Phoenix Suns: Channing Frye - 24 (8 zb, 3x3), Vince Carter - 16, Steve Nash - 15 (14 as), Robin Lopez - 13 (13 zb), Mickael Pietrus - 11, Grant Hill - 10 (3 prz), Marcin Gortat - 9, Goran Dragic - 5, Jared Dudley - 2, Hakim Warrick - 1

Dallas Mavericks: Dirk Nowitzki - 35 (3x3), Jason Terry - 16 (7 as, 3 prz), Tyson Chandler - 12 (12 zb), Shawn Marion - 12 (8 zb), Peja Stojakovic - 10, Rodrigue Beaubois - 9, Brendan Haywood - 7, Jason Kidd - 6 (8 zb, 12 as), DeShawn Stevenson - 5

Skrót meczu:

www.youtube.com/user/mrRamonovisback#p/a/u/1/eGQcsB2Vrgk

Chicago Bulls (38-16) - San Antonio Spurs (46-10) 109:99

Derrick Rose przed meczem podziękował fanom za wybranie go do pierwszej piątki meczu gwiazd jako pierwszego zawodnika Bulls od czasów Michaela Jordana. Potem wyszedł na boisko i pokazał dlaczego został tak wyróżniony. Zdobył najwięcej w swojej karierze 42 punkty, dołożył 8 asyst przy zaledwie 1 stracie i poprowadził Chicago do wygranej nad San Antonio Spurs.

Bulls wygrali wszystkie kwarty w tym spotkaniu, regularnie oddalając się od swoich rywali. Już w pierwszej połowie na boisku dzielił i rządził Rose. Zdobył w niej 21 punktów, trafiając 8 z 12 rzutów z gry. Byki do przerwy prowadziły 58:51. W trzeciej kwarcie po akcji 2+1 Tima Duncana, Spurs zbliżyli się na 2 punkty, ale Luol Deng i Carlos Boozer zdobyli łącznie 6 punktów i Bulls znów odjechali. Potem mecz przejął Rose. Jak powiedział "Booze" - Jedyne co mieliśmy robić, to oddać mu piłkę.

Po trzech kwartach Bulls prowadzili 83:75. Szybki "run" na początku ostatniej kwarty 11-2 dla Bulls i było po meczu. Gracze z Chicago po raz pierwszy od 1997 roku w trakcie przerwy na mecz gwiazd mają wygranych ponad 70% spotkań. W całej historii zdarzyło im się to dotychczas cztery razy. Trzy takie wyniki zamienili na tytuły mistrzowskie.

Chicago Bulls: Derrick Rose - 42 (8 as), Luol Deng - 19 (7 zb, 5 as), Carlos Boozer - 15, Ronnie Brewer - 9, Keith Bogans - 6, Taj Gibson - 6, Kyle Korver - 5, C.J. Watson - 3, Kurt Thomas - 2 (9 zb), Omer Asik - 2.

San Antonio Spurs: Tony Parker - 26, Manu Ginobili - 16, Gary Neal - 16 (4x3), Tim Duncan - 14 (9 zb), Richard Jefferson - 12, DeJuan Blair - 6, George Hill - 6, Matt Bonner - 3, Antonio McDyess - 0, Steve Novak - 0, Chris Quinn - 0

Skrót meczu: http://www.youtube.com/watch?v=FU8tnP2GYLQ&feature=player_embedded

Piotr Zarychta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje