Porażka Mavs w Waszyngtonie!

Gilbert Arenas zdobył 25 punktów, prowadząc Washington Wizards do niespodziewanego "domowego" zwycięstwa nad Dallas Mavericks 100:90.

Arenas dodał 12 zbiórek oraz 10 asyst i pomógł gospodarzom wykorzystać kontuzję w barwach rywali Steve'a Nasha.

Reklama

- Chcieliśmy pokazać NBA, że może grać tak szybko, atletycznie i agresywnie jak Dallas Mavericks - powiedział debiutujący w tym sezonie w roli coacha Wizards Eddie Jordan. - Oni są zespołem, który podziwiamy, bo bawią się grą, grając bardzo otwarcie. Mają także strzelców gdziekolwiek nie spojrzysz.

Tym razem jednak owi strzelcy nie pomogli, a gości pogrążył gracz rodem z Zachodu - Gilbert Arenas, który przyszedł do Wizards w przerwie letniej z Warriors. Obrońca ekipy z Oakland zaliczył swoje pierwsze w tym sezonie "triple-double".

Arenasowi pomogli "punktowo": Larry Hughes (19 "oczek") oraz Christian Laettner (13 pkt i 12 zb.). Antawn Jamison zdobył, wchodząc z ławki, 21 punktów, a Antoine Walker dodał 18 dla Mavericks.

Dogrywkę oglądali widzowie w Filadelfii, ale nie było pomyślnego zakończenie dla gospodarzy, który ulegli Hornets 99:106. Wieczór w Philly zepsuli Baron Davis (37 pkt) oraz pozyskany niedawno weteran Steve Smith. Ten ostatni, wchodząc z ławki zdobył 16 punktów, trafiając 6 z 9 rzutów z gry.

Allen Iverson zdobył 29 punktów (9/24 z gry), a Glenn Robinson dodał 20 w swoim "domowym" debiucie w barwach Sixers, którzy pokonali drużynę z Nowego Orleanu w sześciu meczach I rundy ubiegłorocznego playoffs.

Carmelo Anthony pokonał LeBrona Jamesa w meczu dwóch najwyżej wybranych graczy w ostatnim drafcie. Anthony, "2" ostatniego naboru, zdobył 14 punktów (6/17 z gry) i miał większe wsparcie wśród kolegów, co pozwoliło Denver Nuggets wygrać w Cleveland z Cavaliers 93:89 i popsuć "domowy" debiut LeBrona Jamesa. Koszykarz wybrany z "1" w drafcie nie popisał się przed kompletem publiczności (20,5 tysiąca widzów), trafiając tylko 3 z 11 rzutów z gry.

Cavs przegrali czwarty mecz z rzędu i wciąż pozostają jedyną - obok Heat i Clippers - ekipą w NBA, która nie poznała jeszcze w tym sezonie smaku zwycięstwa.

Ani jednak Carmelo, ani LeBron nie byli bohaterami meczu. Był nim natomiast Earl Boykins, który zdobył 18 punktów dla Nuggets i trafił bardzo ważne rzuty.

W środowej serii porażki poniosły drużyny, w których szerokich kadrach znajdują się Polacy. New York Knicks (Maciej Lampe na liście kontuzjowanych) zostali pokonani we własnej hali przez Milwaukee Bucks 106:90. Dla "Kozłów" była to trzecia wygrana w ostatnich czterech meczach. Najlepiej w tej drużynie zagrał Tim Thomas, który zdobył 23 punkty, 21 dołożył Toni Kukoc a 17 Michael Redd. Wśród nowojorczyków, którzy przegrali po raz trzeci w tym sezonie (bilans 1-3), najskuteczniejszy był Allan Houston (35 pkt).

Suns (Cezary Trybański przesiedział caly mecz na ławce) ulegli na wyjeździe 80:91 Utah Jazz, dla

których 21 punktów uzyskał Matt Harpring. W zespole pokonanych najcelniej rzucał Marion (20 pkt).

Na skuteczność nie mogli narzekać kibice w Minneapolis, gdzie Minnesota Timberwolves podejmowali Sacramento Kings. Spotkanie po dogrywce zakończyło się zwycięstwem gości 125:121, a na parkiecie brylował Peja Stojakovic, zdobywca 31 pkt dla "Królów". Mike Bibby dołożył "oczek", a w drużynie pokonanych najlepiej rzucał Kevin Garnett (28 pkt).

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 5 listopada

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: "Dallas" | dallas mavericks | NBA | porażka | Washington Wizards

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama