Pistons za mocni dla "Rakiet"

Serię pięciu wyjazdowych porażek z rzędu przerwali Detroit Pistons, pewnie pokonując w Houston miejscowych Rockets 93:72.

Podopieczni Larry'ego Browna wygrali z dala od domu po raz pierwszy od 8 listopada, przy okazji fundując nie mogącym wyjść z kryzysu "Rakietom" czwartą porażkę z rzędu.

Reklama

- To jest sposób w jakim zwykliśmy grać. To był chyba nasz najlepszy mecz w tym sezonie - powiedział szkoleniowiec ekipy z Motown, dla której Antonio McDyess i Richard Hamilton, a Chauncey Billups dodał 18. W Toyota Center raz jeszcze dała o sobie znać dobra defensywa i zespołowość "Tłoków" (bilans 7-7). Wszyscy gracze wyjściowej piątki gości zdobyli co najmniej 10 punktów, a "ławka" obrońców tytułu była lepsza od rezerwowych rywali (16:4).

Drużyna z Houston, dla której Jim Jackson uzyskał 21 "oczek", rzuciła najmniej punktów w tym sezonie (72), popełniając przy okazji aż 19 strat. Rockets (6-10) zaczęli te rozgrywki najgorzej od sezonu 1999-2000. - Przegrywamy i wydaje się, że to są takie same występy każdego wieczoru - stwierdził Tracy McGrady, który zdobył 16 punktów, trafiając 6 z 12 rzutów z gry.

Najlepszy w tym sezonie występ Shaquille'a O'Neala w barwach Heat nie uchronił zespołu z Miami do porażki na własnym parkiecie z Raptors 92:94. Center gospodarzy zdobył 34 punkty (12/15 z gry) i zaliczył 17 zbiórek, ale ostatnie słowo należało do zespołu z Toronto, a konkretnie do Jalena Rose'a (21 pkt), który na 15,6 s przed końcem skutecznie wykonał dwa rzuty wolne. Dwyane Wade, który wtorkowej nocy rzucił 22 "oczka" spudłował przy desperackiej próbie za trzy równo z syreną.

Siódmą porażkę z rzędu ponieśli Hawks i to mimo dobrego występu we własnej hali przeciwko Knicks. Nowojorczycy mają jednak w swoim składzie "cichego mordercę", jakim już nie raz w tym sezonie okazał się Jamal Crawford. To właśnie rzucający obrońca gości trafił z półdystansu na 3,6 s przed końcem dogrywki, dając Knicks dwupunktową przewagę.

Zespół z Atlanty miał szansę wyrównać, bowiem chwilę później na linii rzutów wolnych stanął - faulowany przez Nazra Mohammeda - Antoine Walker. Pozyskany przez Hawks w przerwie letniej skrzydłowy chybił jednak pierwszą próbę, a przy drugiej próbował celowo spudłować, ale... piłka wpadła do kosza.

Bucks nie udało się przełamać złej passy w meczach z Lakers. Przed własną publicznością przegrali z kalifornijczykami 90:95. Po raz ostatni Bucks wygrali z Lakers 21 marca 2001 roku. Rekord życiowy - 25 pkt, w tym pięć rzutów za trzy punkty, oraz 11 zbiórek ustanowił Brian Cook, a wspomagał go Kobe Bryant zaliczając 20 punktów. Wśród pokonanych wyróżnili się Desmond Mason (32 pkt) i Maurice Williams (21 pkt, 11 asyst i 10 zbiórek.

Nie wiedzie się ostatnio Memphis Grizzlies, których opuścił, nieoczekiwanie, trener Hubie Brown. Tym razem przegrali po raz czwarty, a drugi z rzędu, we własnej hali - 93:98 z Sacramento Kings.

Phoenix Suns odnieśli dwunaste zwycięstwo w rozgrywkach, pokonując na wyjeździe Utah Jazz 115:102. Maciej Lampe siedział na ławce rezerwowych, podobnie jednak jak Bo Outlaw i Jackson Vroman, nie pojawił się na boisku.

Drużynę ze stanu Arizona, która wygrała po raz ósmy z rzędu do sukcesu w meczu z "Jazzmanami" poprowadzili Amare Stoudemire oraz Steve Nash. Pierwszy zgromadził 29 punktów, 9 zbiórek i jedną asystę natomiast drugi, najlepszy podający w lidze NBA zapisał na koncie 20 punktów i 14 asyst. Najlepszym graczem gospodarzy był Carlos Boozer (27 pkt, 18 zbiórek i 2 asysty. Suns są liderami Pacific Division (12 wygranych i 2 porażki), ich rywale z ośmioma wygranymi i siedmioma porażkami są ostatnią drużyną Northwest Division.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 30 listopada

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: houston

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje