Pierwsza ofiara LeBrona

Koszykarze Detroit Pistons z hukiem odpadli z rozgrywek posezonowych. Szkoda, że w starciu z Cleveland Cavaliers w niczym nie przypominali zadziornej, ambitnie walczącej o każdą piłkę drużyny.

Pistons przez kilka ostatnich lat byli nie tylko najlepszą drużyną Konferencji Wschodniej (sześć z rzędu występów w Finale Konferencji), ale i najbardziej charakterną ekipą w całej lidze.

Reklama

Piszę te słowa w czasie przeszłym, bo w niedzielę skończyła się pewna epoka "Tłoków". Pistons w czterech meczach gładko ulegli Cavs, prezentując się grubo poniżej możliwości i oczekiwań kibiców.

Główny budowniczy Pistons, legendarny Joe Dumars (MVP finałów z 1989 roku) postawił w tym sezonie na gruntowną przebudowę. Na początku rozgrywek odesłał do Denver Nuggets Chauncey Billupsa, a zyskał...wolne środki w salary cap. Zyskał też Allena Iversona, ale AI totalnie nie pasował do stylu gry zespołu.

Na podstawie obserwacji niedzielnego spotkania trudno wyrokować jak daleko mogą dojść w tym sezonie Cavaliers. LeBron James wjeżdżał w pole trzech sekund z dziecinną łatwością, równie bierną postawę defensywa "Tłoków" zaprezentowała na obwodzie wobec Mo Williamsa i Delonte Westa...

LeBron vs Wade? Bezcenne!

Pistons zostali zatem pierwszą ofiarą Cavs w drodze do upragnionego mistrzostwa. Kolejną przeszkodą będą koszykarze Miami Heat lub Atlanta Hawks (Heat prowadzą 2:1). Osobiście stawiam na team z Florydy. Zobaczyć pojedynki LeBrona z D-Wadem? Bezcenne.

Piekielne męki w pierwszej rundzie play-off przechodzą za to pozostali faworyci Konferencji Wschodniej; Orlando Magic i Boston Celtics. Zespół Marcina Gortata remisuje po czterech meczach z Philadelphia 76ers, 2:2 jest też w konfrontacji mistrzów NBA z Chicago Bulls.

Dallas wbrew matematyce

A co słychać po drugiej stronie USA? Bez większych niespodzianek. O krok od drugiej rundy są wyżej notowani koszykarze Los Angeles Lakers i Houston Rockets, a 2:1 z Hornets prowadzą Denver Nuggets.

Niespodzianką jest dla mnie stan rywalizacji Dallas Mavericks z San Antonio Spurs (3:1 dla Mavs). Co prawda "Ostrogi" muszą grać bez kontuzjowanego Manu Ginobiliego, ale raczej nieunikniona porażka czterokrotnych mistrzów ligi (1999, 2003, 2005, 2007) już na tym etapie rywalizacji to gorzka pigułka dla fanów Tima Duncana i spółki.

Od 2003 roku Spurs regularnie co dwa lata zdobywali mistrzowskie pierścienie. Zanosi się na to, że Mavs pokonają nie tylko sąsiadów z Teksasu, ale i matematykę.

Dowiedz się więcej na temat: cavaliers | koszykarze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama