"Ostrogi" zaczęły od zwycięstwa

San Antonio Spurs, obrońcy tytułu, udanie zainaugurowali 60. sezon NBA. We wtorek pokonali we własnej hali Denver Nuggets 102:91.

- Cieszy mnie to zwycięstwo odniesione nad trudnym przeciwnikiem. Moim chłopakom należą się słowa uznania - powiedział Greg Popovich, coach "Ostróg".

Reklama

Ekipa z San Antonio potrafi grać w inauguracjach sezonu. Jej bilans z ostatnich lat wynosi 9-0. Wśród gospodarzy z dobrej strony zaprezentowali się Tony Parker (26 punktów, 13 z 20 z gry), Tim Duncan (19 pkt 10 zb.) oraz ich nowy zawodnik Michael Finley (16 pkt, 5 zb., 1.as.). Finley trafił do San Antonio z Dallas Mavericks.

32-letni koszykarz zaczął mecz na ławce rezerwowych, po raz pierwszy od swojego debiutanckiego sezonu (1995/96). - Koledzy z drużyny przyjęli mnie z otwartymi ramionami, przez co poczułem się pewniej. Przychodząc do Spurs wiedziałem w co się pakuje. Kiedy podpisywałem umowę, coach powiedział mi, że widzi mnie w roli zmiennika - stwierdził Finley.

- To profesjonalista. Włożył wiele pracy w to, aby poznać nasz system. Wspaniale zaprezentował się w czwartej kwarcie - dodał Popovich. W tej części Finley zdobył 11 punktów, Parker dodał 14, a "Ostrogi" wygrały ją 33:19.

W Oklahoma City New Orleans Hornets pokazali, że nawet bez własnej hali potrafią wygrywać. We wtorek zdemolowali wręcz Sacramento Kings 93:67. "Szerszenie" nie mogą grać w Nowym Orleanie z prostego powodu - miasto zniszczył huragan "Katrina". 35 z 41 spotkań w sezonie regularnym rozegrają właśnie w Ford Center, a sześć w Baton Rouge.

W zwycięstwie podopiecznych Byrona Scotta nie miał niestety udziału Maciej Lampe, który nie znalazł się nawet kadrze meczowej.

Wielkie emocje mieliśmy w Philadelphii i Phoenix. 76ers, po dogrywce, ulegli Milwaukee Bucks 108:117, a Suns, aż po dwóch dodatkowych czasach gry, przegrali z Dallas Mavericks 108:111.

"Szóstkom" nie pomogła dobra dyspozycja Allena Iversona (35 punktów i dziewięć asyst) i Chrisa Webbera (32 "oczka" i 14 zbiórek). W zespole gości świetnie zagrali Michael Redd i T.J. Ford, którzy w ostatnich 70 sekundach regulaminowego czasu gry zlikwidowali siedmiopunktową stratę swojego zespołu, a swoją dobrą postawę potwierdzili w dogrywce. Szczególnie wyczyny Forda (16 punktów, 14 asyst i dziewięć zbiórek) muszą budzić uznanie, gdyż koszykarz zagrał po raz pierwszy od 20 miesięcy. W tym czasie leczył uraz kręgosłupa.

W America West Arena kibice także nie mogli się nudzić. Gospodarze, mimo braku Amare Stoudemire'a bily bliscy zwycięstwa nad Mavs, ale ostatecznie to goście z Dallas, głównie dzięki swojej gwieździe Dirkowi Nowitzkiemu, zaczęli sezon od wygranej.

Zobacz wyniki z 1.11

Dowiedz się więcej na temat: NBA | W.E.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje