Ostatni mecz Jordana w Chicago

Michael Jordan rozegrał minionej nocy swoje ostatnie, oficjalne spotkanie w NBA w mieście, w którym odnosił największe sukcesy. Fani Chicago Bulls wypełnili po brzegi halę United Center i powitali najlepszego koszykarza wszech czasów owacją na stojąco.

On sam, jak zwykle wzruszony uśmiechał się pod nosem. Bliscy Michaela opowiadają, że każdy występ w Chicago, jest dla niego ogromnym wzruszeniem.

Reklama

Kibice na trybunach rozłożyli ogromne transparenty: "Nigdy Cię nie zapomnimy", "Michael! Nie ma jak w domu!".

Kiedy spiker wypowiedział słowa: "From North Carolina..." hala wybuchła przeogromnym wrzaskiem. On uśmiechał się i posyłał buziaki w stronę widowni. Wrzawa stawała się coraz głośniejsza i po 3 minutach i 20 sekundach MJ wziął mikrofon i pozdrowił fanów. - Dziękuję. Jest mi bardzo miło. Dziękuję tym wszystkim, którzy dali mi tę przyjemność gry w mieście Chicago. Kocham Was wszystkich. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Podczas meczu każde jego dojście do piłki, to ogromna wrzawa w United Cetner. Krzyki i oklaski po celnym rzucie lub zbiórce zagłuszały spikera.

Podczas przerwy po pierwszej kwarcie, gospodarze zaprezentowali na wielkim ekranie trzyminutowy film, przedstawiający jego 13-letnią karierę w Bulls. Podobno Jordan nie chciał się zgodzić na dodatkowe pożegnalne ceremonie. - Nie chcę pożegnalnych uroczystości w każdym wyjazdowym spotkaniu - miał powiedzieć.

Z pewnością nie tak miało wyglądać pożegnanie Jordana w Chicago. MJ, który zapowiedział definitywny rozbrat z koszykówką po tym sezonie, zakończył spotkanie z 11 punktami. Trafił zaledwie 4 z oddanych 14 rzutów z gry, a jego Washington Wizards ulegli Bulls 97:104.

Zemsta za ubiegłoroczny finał NBA dokonała się w Staples Center w Los Angeles. New Jersey Nets czterokrotnie ulegli Lakers w finale ligi. Tym razem jednak, to podopieczni Byrona Scotta schodzili z parkietu jako wygrani. Kenyon Martin zdobył 18 punktów, Kerry Kittles dołożył 17 i Nets pokonali Lakers 89:83.

Dla wciąż panujących mistrzów NBA, najwięcej punktów zdobył Shaquille O'Neal - 27 points, który zaliczył też 13 zbiórek. Shaq coraz gorzej wykonuje rzuty wolne. Minionej nocy trafił zaledwie 5 z oddanych 13 rzutów.

Dirk Nowitzki nie zważa na to gdzie i z kim gra. W Madison Square Garden Niemiec zodbył 30 punktów i w dużej mierze przyczynił się do pokonania New York Knicks 101:90.

Po trzech kwartach nic nie zapowiadało porażki Knicks, gdyż na tablicy wyników widniał remis 74:74. Ostatnią osłonę podopieczni Dona Nelsona potraktowali jednak bardzo poważnie i wygrali ją 27:16. To nie był najlepszy dzień Steve'a Nasha. Długowłosy obrońca nie trafił żadnego z 9 oddanych rzutów! Spotkanie zakończył z 4 "oczkami", zdobywając je z rzutów wolnych. Tradycyjnie już dobrze zagrał Michael Finley, który z 20 punktami był drugim strzelcem drużyny. Dla Mavs było to 34 zwycięstwo w sezonie.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 24 stycznia oraz galerię zdjęć z NBA

Dowiedz się więcej na temat: united | Jordan | Michael | mecz | NBA | Chicago

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje