Odpowiedź Cartera!

Co mógł zdziałać Vince Carter by uciszyć krytyków, którzy wynieśli na piedestał Allena Iversona, po tym jak ten w drugim meczu półfinałowym Konferencji Wschodniej wrzucił Raptors 54 punkty.

Otóż small-forward z Kanady mógł zagrać równie dobrze i zagrał. W boju numer trzy, przy wypełnionej po brzegi hali Air Canada Center w Toronto Carter zaaplikował gościom z Miasta Braterskie Miłości 50 punktów aż 9-krotnie dziurawiąc kosz rywali rzutami zza łuku 7,24 metra (na 13 prób) i podopieczni Lenny Wilkensa pewnie triumfowali 102:78. Znów o jedno zwycięstwo w całej serii lepsi są koszykarze z Kanady (2:1). Zupełnie nie mógł wstrzelić się w kosz gospodarzy lider zespołu Larry`ego Browna. Iverson trafił z pola gry tylko 7 z 22 rzutów i zakończył zawody z dorobkiem 23 punktów.

Reklama

Tymczasem po raz trzeci gracze Sacramento Kings musieli uznać wyższość Los Angeles Lakers w półfinale Zachodu. Co prawda Shaquille O`Neal, który nękał niemiłosiernie "Królów" zdobył w ARCO Arena "tylko" 21 "oczek", ale od czego w drużynie "Jeziorowców" jest drugi supergwiazdor. Sprawy w swoje ręce wziął Kobe Bryant, który zdobył 36 punktów i goście pokonali ekipę Ricka Adelmana 103:81.

Zobacz rywalizację w play off 2001

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje