O'Neal znaczy wielki i skuteczny

Ci, którzy zwiastowali rychły upadek obrońców tytułu muszą szybko skorygować swoje wizje. Shaquille O'Neal zdobył 48 punktów oraz zaliczył 20 zbiórek, dzięki czemu jego Lakers pokonali w LA zespół Boston Celtics 104:96 i są już niemal pewni gry w playoffs.

Kiedy słabiej gra Bryant (tylko 13 pkt w tym meczu), coach Phil Jackson może liczyć na wspaniałą skuteczność "Shaqa". Kobe przesiedział praktycznie całą pierwszą kwartę na ławce, co skrzętnie wykorzystali rywale. Jeszcze w trakcie drugiej kwarty Celtics prowadzili róznicą 13 punktów, a na przerwę schodzili wygrywając 51:42. Trzecia kwarta to jednak popis zespołowej gry Lakers. "Shaq" sam rzucił w niej 14 punktów, a "Jeziorowcy" wygrali tą odsłonę 34-17 i w ostatniej kwarcie już tylko kontrolowali przebieg gry. Dla Shaquille O'Neala 48 punktów w meczu z Celtics było najlepszym osiagnięciem w tym sezonie.

Reklama

Nazwisko zobowiązuje, czego dowodem jest postawa Jermaine O'Neala z Indiana Pacers. Center zespołu z Indianapolis w meczu z Memphis Grizzlies rzucił 38 punktów, zaliczył 18 zbiórek, co pomogło Pacers odrobić stratę 19 "oczek" i wygrać spotkanie 101:92.

Jermaine O'Neal rozegrał w ten sposób najlepszy mecz w swojej karierze, dzięki czemu w zespole Pacers nie był widoczny brak zawieszonego na dwie gry Rona Artesta. Jeszcze na 5 minut i 51 sekund przed końcem trzeciej kwarty podopieczni Isiaha Thomasa przegrywali 51:70 i kolejna porażka jego drużyny wydawała się pewna. Przez następne 3 i pół minuty Grizzlies nie zdobyli jednak nawet punktu i schodząc do szatni przed ostatnią kwartą podopieczni Hube Browna wygrywali już tylko 76:75. "Run" Pacers (14-0) był głównie zasługą Reggie Millera (14 pkt w meczu), który zdobył w tym czasie siedem "oczek".

Przerwa niewiele pomogła drużynie z Memphis, bowiem przez pierwsze siedem minut czwartej kwarty Pacers wykonali kolejny "run" 18-7 (O'Neal uzyskał w tym czasie 12 punktów) i mecz był już rozstrzygnięty. Po 15 punktów dla Grizzlies zdobyli Mike Miller, Wesley Person i Lorenzen Wright. O dwa mniej zapisał na swoim koncie czołowy gracz Memphis, Hiszpan Pau Gasol, niemniej wygraną cieszyli się koszykarze Pacers. Zespół z Indianapolis zajmuje drugą pozycję w Central Division (a trzecią w Eastern Conference) i tylko kataklizm pozbawi ich gry w playoffs.

Kevin Garnett walnie przyczynił się do zwycięstwa Minnesota Timberwolves w wyjazdowym meczu z San Antonio Spurs, rozstrzygniętym po dogrywce 101:94. Garnett, jeden z najwyższych koszykarze w zespole (211 cm) był bliski uzyskania tzw. triple-double - rzucił 24 punkty, zaliczył 18 zbiorek i miał 8 asyst, a Timberwolves, którzy po raz drugi grali w dogrywce (poprzednio wygrali z Dallas Mavericks) odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu.

Tracy McGrady wyrównał swój rekord uzyskując w ósmym z rzędu meczu powyżej 30 punktów, a jego drużyna Orlando Magic odniosła trzecie kolejne zwycięstwo, tym razem nad Cleveland Cavaliers 109:85. Dla pokonanych była to dziesiąta porażka w ostatnich jedenastu meczach.

Osobisty rekord sezonu (37 punktów) wyrównał także Glenn Robinson (Atlanta Hawks) w meczu wyjazdowym z Philadelphia 76ers. Koszykarze z Georgii pokonali rywali 114:105, a obok Robinsona w ich szeregach wyróżnił się Shareef Abdur-Rahim (22 pkt). Najlepsi wśród pokonanych to Allan Iverson - 25 pkt i 12 asyst oraz Derrick Coleman - 17 pkt i 10 zbiórek.

Zobacz wyniki meczów i zdobywców punktów z 21 marca oraz galerię zdjęć z NBA

INTERIA.PL/AP/PAP
Dowiedz się więcej na temat: lakers | Memphis | koszykarze | NBA | Shaquille O'Neal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama