Noc w NBA: "Byki" w playoffs

To że Chicago Bulls prędzej czy później zapewnią sobie udział w playoffs było pewne. I tak się stało w czwartkowy wieczór, gdy podopieczni Scotta Skilesa pokonali u siebie Detroit Pistons 83:81.

To było czwarte z rzędu i 11 w ostatnich 14 meczach zwycięstwo ekipy z "Wietrznego Miasta", która nie ma wprawdzie wielkich szans na dogonienie liderujących w Konferencji Wschodniej "Tłoków", ale mają realną szansę na dogonienie Cavaliers.

Reklama

Być może już w sobotni wieczór "Byki" znajdą się na drugim miejscu na Wschodzie - wystarczy "domowe" zwycięstwo nad drużyną z Cleveland.

Ale mecz!

Właśnie wspomniane na początku starcie w United Center było najbardziej zacięte minionej nocy. Gracze Bulls mieli już 12-punktową przewagę w IV kwarcie, ale musieli do końca niepokoić się o wynik.

Na 9,8 s przed końcem Tayshaun Prince wyrównał na 81:81 i dopiero następna akcja zdecydowała o sukcesie gospodarzy. Kirk Hinrich nabrał Carlosa Delfino na prosty zwód i wymusił faul przy rzucie za trzy (2,8 s przed syreną). Pierwszego wolnego wprawdzie spudłował, ale dwa następne były już celne. Drużyna z Motown, grająca bez chorych Ripa Hamiltona oraz Chrisa Webbera, miała jeszcze okazję do wyrównania - piłka po rzucie Prince'a z niestabilnej pozycji nie doleciała jednak nawet do obręczy.

To był jego wieczór...

Najlepsze osobiste strzeleckie osiągnięcie sezonu nie mogło się zdarzyć w lepszym momencie dla Jasona Richardsona. Skrzydłowy Golden State Warriors zdobył 36 punktów (14/23 z gry oraz 12 zbiórek) i trafił osiem "trójek" (rekord klubu z Oakland), prowadząc gospodarzy do zwycięstwa nad Phoenix Suns 124:119.

"Wojownicy" nadal walczą o awans do "postseason". W tym momencie zajmują dziewiątą lokatę w Konferencji Zachodniej, a wygrana z Suns pozwoliła im zbliżyć się na dystans jednego spotkania do Los Angeles Clippers, którzy są teraz na ostatniej premiowanej udziałem w playoffs pozycji.

Po końcowej syrenie

Kevin Pritchard nie miał zbyt udanego "wejścia" jako nowy generalny menedżer ekipy z Portland. Został mianowany na to stanowisko tuż przed meczem, w którym Blazers ulegli na własnym parkiecie Grizzlies 92:96. Zawodnicy z Memphis po raz pierwszy w tym sezonie i jako ostatni w lidze zapisali na swoim koncie dwie kolejne wygrane.

Wyniki meczów z 29 marca

Chicago Bulls - Detroit Pistons 83:81

Chicago: Ben Gordon 25, Luol Deng 16, Kirk Hinrich 15, Tyrus Thomas 13, Ben Wallace 6, P.J. Brown 4, Malik Allen 2, Chris Duhon 2.

Detroit: Tayshaun Prince 26, Rasheed Wallace 19, Chauncey Billups 12, Antonio McDyess 8, Carlos Delfino 7, Lindsey Hunter 4, Jason Maxiell 4, Flip Murray 1.

Portland Trail Blazers - Memphis Grizzlies 92:96

Portland: Zach Randolph 43, Travis Outlaw 13, Brandon Roy 13, LaMarcus Aldridge 6, Jamaal Magloire 6, Jarrett Jack 5, Fred Jones 3, Sergio Rodriguez 2, Martell Webster 1.

Memphis: Tarence Kinsey 20, Rudy Gay 18, Hakim Warrick 18, Pau Gasol 17, Stromile Swift 8, Junior Harrington 6, Chucky Atkins 5, Dahntay Jones 2, Lawrence Roberts 2.

Golden State Warriors - Phoenix Suns 124:119

Golden State: Jason Richardson 36, Stephen Jackson 29, Baron Davis 21, Monta Ellis 16, Al Harrington 7, Matt Barnes 6, Andris Biedrins 6, Mickael Pietrus 3.

Phoenix: Leandro Barbosa 27, Boris Diaw 18, Amare Stoudemire 17, Steve Nash 14, Raja Bell 10, Shawn Marion 10, Marcus Banks 9, James Jones 8, Kurt Thomas 6.

Dowiedz się więcej na temat: Memphis | jones | Phoenix Suns | Phoenix | Prince | portland | chicago bulls | detroit | wieczór | Chicago | NBA | byki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje