Noc w NBA: Bobcats mają patent...

Bobcats mają patent na faworytów! Ekipa z Charlotte po pokonaniu Spurs i Cavs, tym razem ograła "Tłoki" 97:89, fundując ekipie z Detroit pierwszą porażkę od 15 listopada.

To było dopiero piąte zwycięstwo w tym sezonie podopiecznych Bernie'ego Bickerstaffa, którzy od początku rozgrywek ponieśli już dwanaście porażek.

Reklama

Rozgrywający gospodarzy Brevin Knight, który zdobył 8 punktów i zapisał na swoim koncie aż 14 asyst, tak tłumaczy metamorfozę jaką przechodzą Bobcats przed spotkaniami z elitą: - Po pierwsze - mobilizujemy się bardziej; po drugie ma to związek z mentalnością zespołów przyjezdnych. Widzą nasz bilans i wydaje im się, że mogą w każdym momencie przyśpieszyć i wówczas łatwo wygrają. Jednak my zawsze walczymy.

Knight ma dużo racji, zwłaszcza, gdy zobaczymy, jak przerwanie serii ośmiu zwycięstw z rzędu tłumaczył szkoleniowiec Pistons. - Nasz występ był pusty - stwierdził Flip Saunders. - Nie graliśmy z takim zaangażowaniem, jak w pojedynkach, w których wygrywaliśmy.

Ale mecz!

Kiedy po trzech kwartach starcia w Wachovia Center "Leśne Wilki" z Minneapolis prowadziły z Sixers różnicą zaledwie trzech punktów, wydawało się, iż walka o zwycięstwo będzie trwała do ostatniej syreny. Tak się jednak nie stało - Ricky Davis zdobył 14 ze swoich 22 punktów w ostatniej serii, a Mike James trafił dwa razy za trzy w końcówce i goście wygrali 95:84, odnosząc dopiero trzecie w tym sezonie wyjazdowe zwycięstwo.

To był jego wieczór...

Wyjazd do Portland od zawsze był dla Hawks przekleństwem. No może trochę przesadziliśmy, ale tylko trochę, zważywszy fakt, iż zespół z Atlanty nie potrafił wygrać w Rose Garden od 15 grudnia 1997 (!) roku.

Fatum zostało jednak przełamane ubiegłej nocy, głównie za sprawą Joe Johnsona. Rzucający obrońca "Jastrzębi" zdobył 33 punktów, trafiając 14 z 22 rzutów z gry oraz notując sześć zbiórek oraz sześć asyst. - Wygrać (107:96) w ich domu to jest coś - powiedział Johnson.

Po końcowej syrenie

- Wydajemy mi się, że przez 48 minut graliśmy naprawdę dobry mecz, może nasz najlepszy w tym sezonie - tak postawę swoich podopiecznych w spotkaniu z Magic ocenił coach Clippers Mike Dunleavy.

Drużyna z Los Angeles pewnie wygrała 116:91, przerywając serię siedmiu zwycięstw z rzędu zespołu z Orlando.

Wyniki meczów z 3 grudnia

Charlotte Bobcats - Detroit Pistons 97:89

Charlotte: Emeka Okafor 18, Sean May 17, Matt Carroll 16, Raymond Felton 15, Derek Anderson 11, Brevin Knight 8, Gerald Wallace 8, Primoz Brezec 2, Adam Morrison 2.

Detroit: Rasheed Wallace 19, Richard Hamilton 17, Tayshaun Prince 17, Chauncey Billups 14, Antonio McDyess 8, Nazr Mohammed 8, Flip Murray 6.

Philadelphia 76ers - Minnesota Timberwolves 84:95

Philadelphia: Allen Iverson 26, Samuel Dalembert 15, Andre Iguodala 12, Chris Webber 11, Rodney Carney 10, Willie Green 6, Steven Hunter 2, Kevin Ollie 2.

Minnesota: Ricky Davis 22, Mike James 20, Kevin Garnett 15, Mark Blount 13, Craig Smith 10, Randy Foye 8, Marko Jaric 3, Trenton Hassell 2, Mark Madsen 2.

Portland Trail Blazers - Atlanta Hawks 96:107

Portland: Zach Randolph 30, Martell Webster 18, Jarrett Jack 9, Jamaal Magloire 8, Travis Outlaw 8, Sergio Rodriguez 8, Ime Udoka 8, LaMarcus Aldridge 6, Juan Dixon 1.

Atlanta: Joe Johnson 33, Tyronn Lue 19, Josh Smith 13, Zaza Pachulia 12, Salim Stoudamire 11, Speedy Claxton 7, Shelden Williams 6, Solomon Jones 4, Lorenzen Wright 2.

Los Angeles Clippers - Orlando Magic 116:91

Los Angeles: Elton Brand 31, Tim Thomas 20, Corey Maggette 17, Sam Cassell 13, Chris Kaman 12, Shaun Livingston 7, Daniel Ewing 4, Cuttino Mobley 4, Aaron Williams 4, Paul Davis 2, Quinton Ross 2.

Orlando: Dwight Howard 16, Hedo Turkoglu 15, Jameer Nelson 13, Darko Milicic 11, Keyon Dooling 9, Tony Battie 8, Grant Hill 8, Carlos Arroyo 7, Keith Bogans 4.

Dowiedz się więcej na temat: charlotte | orlando | portland | Los Angeles | detroit | NBA | patent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje