Niech nam żyje Shaq! Kontuzja Nasha

Shaquille O'Neal nie wyobraziłby sobie lepszego prezentu na 34. urodziny. Center Miami Heat poprowadził w poniedziałek swoją drużynę do wyjazdowego zwycięstwa z Charlotte Bobcats 106:105, po dogrywce. Shaq zdobył w tym meczu aż 35 punktów, w tym wszystkie w doliczonym czasie gry.

Phoenix Suns wygrali 11. mecz z rzędu pokonując w Oklahoma City New Orleans Hornets 101:88, ale stracili rozgrywającego Steve'a Nasha, który skręcił sobie prawą kostkę.

Reklama

- W dogrywce powiedziałem chłopakom "Podawajcie mi piłkę". Przez cały mecz się obijaliśmy, więc wziąłem sprawy w swoje ręce - stwierdził O'Neal.

Shaq w dogrywce trafił wszystkie cztery rzuty z gry, trzy razy wsadzając piłkę do kosza. Dla Heat, którzy zagrali bez kontuzjowanego Dwyane'a Wade'a (nadgarstek), była to dziewiąta wygrana z rzędu.

O' Neal zapytany po spotkaniu, jak będzie świętował urodziny odpowiedział: - Pojadę do domu, będąc wdzięczny losowi za to, że mam piękną żonę, urocze dzieci i wspaniałą pracę. Właściwie to ja codziennie mam urodziny.

Nash parkiet w Oklahoma City opuścił pod koniec trzeciej kwarty, ale zejście lidera nie wpłynęło negatywnie na "Słońca". Bardzo dobra postawa Borisa Diawa, który zdobył 14 ze swoich 20 punktów w drugiej połowie) i Leandra Barbosy (12 z 15 "oczek" w ostatnich siedmiu minutach), pozwoliła gościom odnieść pewne zwycięstwo.

- Już mieliśmy okresy gry bez Steve'a, ale nigdy w końcówce meczu - przyznał Mike D'Antoni, coach ekipy z Arizony. - Cały czas oglądałem się na ławkę czy Steve może wrócić do gry aż dostałem postrzału. Chłopcy zrobili jednak dobrą robotę bez niego - dodał. Czwartą kwartę "Słońca" wygrały 30:9.

- Nastąpiłem na czyjąś nogę i stało się - powiedział o przyczynach kontuzji Nash. - Mam nadzieję, że do gry wrócę za kilka dni - dodał.

Hornets przegrali, ale ważniejszą wiadomością dla nich jest fakt, że wracają do domu. Po sześciu miesiącach od huraganu "Katrina", który zniszczył Now Orlean, koszykarze znowu zagrają we własnej hali. W środę podejmą Los Angeles Lakers.

- To będzie dla mnie pierwsza okazja, żeby zagrać w Nowym Orleanie. Jestem podekscytowany, że będziemy mogli pokazać kibicom, iż cały czas gramy dla nich - stwierdził debiutant Chris Paul.

Dobry mecz w wykonaniu Kobe'a Bryanta, który zdobył 43 punkty (17 z 32 rzutów z gry, w tym 3 z 8 za trzy, i 6 z 6 z osobistych), nie wystarczyło na drużyno grających San Antonio Spurs. Mistrzowie NBA wygrali w Staples Center 103:96. Manu Ginobili, Michael Finley i Tony Parker rzucili po 21 punktów, a Tim Duncan dołożył 18. Poza tym Parker zaliczył osiem asyst, a Duncan miał dziewięć zbiórek.

Zobacz WYNIKI I NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w meczach z 6 marca

Dowiedz się więcej na temat: urodziny | city | oklahoma | Shaquille O'Neal | mecz | kontuzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje