Nie ma Shaqa, nie ma problemu

Mimo absencji Shaquille O`Neala, zawieszonego przez władze ligi za przepychankę z "Bykiem" Bradem Millerem, Los Angeles Lakers pokonali w meczu na szczycie Konferencji Zachodniej San Antonio Spurs 98:81.

W teksańskiej hali Alamodome Kobe Bryant zdobył 17 ze swych 28 punktów w drugiej części meczu i goście wypunktowali "Ostrogi" w finałowej kwarcie 29:18.

Reklama

Środkowy z Miasta Aniołów odcierpiał już trzymeczową karę i wystąpi we wtorkowym boju przeciw Denver. Jednak podopieczni Phila Jacksona przyzwoicie radzą sobie bez swego asa: wygrali pięć z ośmiu gier, gdy zamiast uniformu Lakers O`Neal zakładał garnitur i prócz kompromitującej wpadki z Miami do funkcjonowania ekipy z Kalifornii nie można było mieć poważniejszych zastrzeżeń.

- Szkoleniowcy znakomicie przygotowali nas do tego pojedynku. Mieliśmy jasno nakreślony plan i skrzętnie go wykonaliśmy. Dobrą robotę wykonał szczególnie Robert Horry, który cały czas wybijał Tima Duncana z rytmu - komplementował swych partnerów Bryant. Istotnie Horry dość skutecznie nękał defensywą lidera ekipy Gregga Popovicha pozwalając mu ustrzelić 20 punktów. Chwała również należy się reszcie rezerwowych Lakers. Gracze z ławki gości zaaplikowali rywalom pospołu 39 punktów, co przy 15 "oczkach" ławki Spurs wygląda wprost imponująco.

Dzięki 696. triumfowi w karierze trenerskiej Phil Jackson dogonił na 13. miejscu wszech czasów Reda Holzmana, swego mentora i opiekuna, gdy jako zawodnik w latach 70-tych grał w barwach Knicks.

W First Union Center Phiadelphia 76ers perfekcyjnie wykorzystali swą przewagę wzrostu i zebrali rekordowe w sezonie 24 piłki na tablicy ofensywnej, by ograć wciąż równających ku dołowi tabeli wschodniej Konferencji New York Knicks 97:87. Z 56 zbiórek na obu deskach ekipy Larry`ego Browna 16 padło łupem najlepszego na parkiecie Dikembe Mutombo, 15 było autorstwa Corie Blounta. Zairski środkowy zespołu z Miasta Braterskiej miłości, w czwartym z rzędu triumfie76ers, wrzucił rywalom 24 punkty i czterokrotnie ich blokował.

Dikembe był wprost fenomenalny. To jemu przypadła dominująca rola w tym meczu - piał z zachwytu nad grą swego centra Browna pomijając 34 "oczka" supersnajpera Allena Iversona (ale tylko 9/27 z gry).

Minorowe nastroje panują natomiast w zespole Dona Chaney`a. Mimo 32 punktów Sprewella i 25 Houstona wpadka 76ers była siódma z rzędu. Tak feralnej serii Knicks nie notowali od 1987 roku!

Zobacz wyniki meczów z 19 stycznia

Dowiedz się więcej na temat: lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje