Nie będzie derbów Los Angeles

Nie dojdzie do derbów Los Angeles w półfinale Konferencji Zachodniej NBA. Phoenix Suns, mimo że przegrywali serię z Lakers 1-3, potrafili wygrać trzy mecze z rzędu i ostatecznie to oni zagrają w kolejnej rundzie playoffs.

Podopieczni Mike'a D'Antoniego decydujący cios zadali w sobotę, gdy rozprawili się z rywalami na własnym parkiecie zwyciężając 121:90.

Reklama

Co ciekawe gospodarzy do awansu nie poprowadził ani Steve Nash, który w niedzielę ma zostać oficjalnie ogłoszony najlepszym graczem sezonu regularnego (po raz drugi z rzędu), ani Shawn Marion, tylko Leandro Barbosa. Brazylijski obrońca zdobył 26 punktów, co jest jego rekordem w playoffs, trafiając, przy fantastycznej skuteczności, 10 z 12 rzutów z gry! Dobry mecz rozegrał także Boris Diaw (zawodnik, który zrobił największy postęp w obecnym sezonie). Francuz zdobył 21 "oczek" i zaliczył dziewięć asyst. - Boris i Leandro byli w sobotę naszymi najlepszymi graczami - ocenił Nash, który zaprezentował się trochę poniżej oczekiwań, gdyż pod koniec pierwszej połowy skręcił prawą kostkę. - To ta sama kostka, której urazu nabawiłem się dwa miesiące temu i która przestała mi puchnąć dopiero tydzień temu. Na szczęście w drugiej połowie byłem w stanie biegać i po dniu odpoczynku będę chyba mógł zagrać w poniedziałek - stwierdził Nash.

Właśnie wtedy rozpocznie się półfinałowa rywalizacja z Los Angeles Clippers. Pierwszy mecz odbędzie się w Phoenix.

- Szkoda, że nie zaprezentowaliśmy się lepiej - powiedział Phil Jackson, coach "Jeziorowców", który po raz pierwszy w trenerskiej karierze odpadł w pierwszej rundzie playoffs. Kobe Bryant zaprezentował się w sobotę przyzwoicie (24 punkty, 8 z 16 rzutów z gry), ale jego koledzy z pierwszej piątki zagrali na swoim, czyli słabym poziomie (17 z 50 z gry!).

Zobacz PRZEBIEG RYWALIZACJI oraz NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w I rundzie playoffs

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Phoenix | Los Angeles

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama