NBA: Zwycięski powrót Riversa

Doc Rivers, coach Boston Celtics, wraca z Florydy z tarczą. Jego podopieczni pokonali bowiem w Orlando tamtejszych Magic 117:101. Rivers wcześniej prowadził gospodarzy poniedziałkowego spotkania, ale jak sam stwierdził ta wygrana, to nie było nic osobistego.

- W tym meczu nie chodziło o mnie, ale o postawę mojego zespołu. Drużyna spisała się bardzo dobrze - powiedział szkoleniowiec "Celtów".

Reklama

Koszykarze z Bostonu zagrali znakomicie w ofensywie i od początku spotkania zwiększali przewagę. W połowie pierwszej kwarty prowadzili 10 punktami, w połowie drugiej 20, by za chwilę mieć już 27 "oczek" więcej niż rywale. Trzeba przyznać jednak, że Magic nie mieli w poniedziałek swojego dnia. Nic im nie wychodziło, ze swoich pierwszych 32 rzutów, spudłowali aż 23 razy! Ich superduet Steve Francis i Grant Hill, który normalnie zdobywa w sumie po 40 i więcej punktów, tym razem rzucił tylko 25, przy słabej skuteczności 10 z 30 z gry.

- To była po prostu zła noc - powiedział Kelvin Cato, center gospodarzy. - W sezonie zasadniczym są jednak aż 82 mecze i nie da się ich wszystkich zagrać dobrze - dodał.

Denver Nuggets nawet bez Carmelo Anthony'ego potrafią wygrywać. W poniedziałek w Pepsi Center "Bryłki" pokonały New Orleans Hornets 76:67. Anthony musiał pauzować w tym spotkaniu, ponieważ w sobotę w meczu z Houston Rockets doznał urazu prawej kostki. Szefowie ekipy z Denver mają jednak nadzieję, że koszykarz będzie zdolny do gry już w czwartek w pojedynku przeciwko Cleveland Cavaliers.

O zwycięstwie "Bryłek" z "Szerszeniami" zadecydowała czwarta kwarta. Gospodarze zanotowali w niej serię 15:2, a ponadto pozwolili drużynie z Nowego Orleanu na zdobycie tylko ośmiu punktów. Bardzo dobry mecz w ekipie z Denver rozegrał najmniejszy koszykarz NBA Earl Boykins (165 cm). Zdobył aż 22 punkty, najwięcej w swoim zespole, a wspierali go Bryon Russell (12 "oczek" wszystkie zdobyte rzutami za trzy w drugiej połowie) i grający z urazem Kenyon Martin (6 zbiórek, wszystkie w ostatniej kwarcie).

67 punktów, jakie "Bryłki" pozwoliły rzucić rywalom, to najmniej straconych punktów w historii klubu.

"Kawalerzyści" przerwali serię trzech wygranych z rzędu ulegając w Staples Center Los Angeles Clippers 82:94. Bardzo dobrą partię w ekipie gospodarzy rozegrał Bobby Simmons, który nie dość, że zdobył 17 punktów, to w czwartej kwarcie zatrzymał gwiazdora ekipy z Cleveland LeBrona Jamesa. Obrońca "Kawalerzystów" w ostatniej części spotkania nie zdobył żadnego "oczka" oddając tylko trzy rzuty.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 29 listopada

Dowiedz się więcej na temat: magic | denver | powrót | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama