NBA: Trzecia porażka Lakers

Szwankuje coś w mechanizmie Los Angeles Lakers. "Jeziorowcy" po niespełna 24 godzinach od wpadki w Houston, zostali ponownie pobici. Tym razem mistrzom NBA lekcji koszykówki udzielili San Antonio Spurs, pokonując gości z Kalifornii 91:81. Była to już trzecia porażka podopiecznych Phila Jacksona w sześciu grach 55. sezonu.

Nie pograł sobie przeżywający regres formy O`Neal. Center Lakers, osaczony przez Tima Duncana i Davida Robinsona, zdobył tylko 13 punktów i chybił przy tym (niewiarygodne!) aż 8 z 13 rzutów z pola gry oraz (to już norma) 7 z 10 rzutów wolnych. Fason godny mistrzom NBA zachował jedynie Kobe Bryant, wrzucając "Ostrogom" 32 "oczka".

Reklama

Mecz miał oczywisty podtekst. W zeszłorocznym play off broniący wówczas mistrzowskiego trofeum Spurs polegli w starciu z LA Lakers, nie grał jednak kontuzjowany Tim Duncan. Teraz MVP finałów 1999 jest już w pełni sił witalnych, co potwierdził 22 punktami i 17 zbiórkami.

W panikę nie wpada bynajmniej stoik Phil Jackson. - Przewidywałem, że nasz bilans po 10 grach będzie oscylował na poziomie 5-5. Drużyna jest wciąż w budowie - skonkludował drugą porażkę z rzędu szkoleniowiec z Kalifornii.

Zobacz wyniki meczów z 8 listopada

Dowiedz się więcej na temat: Phil Jackson | porażka | NBA | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama