NBA: "Szerszenie" wreszcie w domu

Przyszli rozmawiając o "Katrinie", wyszli mówiąc o Kobe'im. Tak jedna z agencji prasowych rozpoczęła relację ze środowego spotkania NBA pomiędzy Hornets a Lakers, który odbył się w Nowym Orleanie.

Prowadzeni przez Bryanta goście zepsuli "Szerszeniom" powrót do własnej hali po ponad sześciu miesiącach, wygrywając 113:107. Środowy pojedynek był pierwszym wydarzeniem sportowym w Nowym Orleanie od 29 sierpnia, kiedy miasto zniszczył huragan.

Reklama

Z tego powodu koszykarze Hornets muszą tułać się po obcych halach, najwięcej meczów rozgrywając w Oklahoma City.

- To wielkie wydarzenie, tylko ze złym zakończeniem. Mały przejaw normalności - powiedział Tom Davis, który zrobił sobie przerwę w pracy nad zalanym domem swoich rodziców, aby przyjść na mecz.

Właściciel Hornets George Shinn obawiał się przed spotkaniem, jednym z trzech, które w tym sezonie odbędzie się w Nowym Orleanie, o to czy kibice na nie przyjdą. Jego obawy okazały się płonne. Bilety zostały wyprzedane, co do jednego. W przyszłym sezonie liczba meczów w Nowym Orleanie, zwiększy się do sześciu, 35 odbędzie się w Oklahoma City, ale właściciel planuje, że koszykarze na stałe wrócą do domu w 2007 roku.

- To bardzo ważne. Nie chodzi tylko o sport. To prawdziwy symbol naszej zdolności przetrwania - powiedziała Kathleen Blanco, gubernator Nowego Orleanu.

Wracając do samego meczu, Bryant zdobywając 18 ze swoich 40 punktów w czwartej kwarcie, pomógł "Jeziorowcom" odnieść zwycięstwo, które pozwoliło gościom prawie zrównać się w tabeli z Hornets. - To był bardzo ważny mecz dla obu ekip. Mamy szczęście, że wyjeżdżamy stąd z wygraną - stwierdził Bryant.

Dwyane Wade powrót do składu Miami Heat, po kontuzji nadgarstka, uczcił rzuceniem 40 punktów, a jego drużyna pokonała Washington Wizards 118:112. Obrońca "Żaru" trafił 13 z 21 rzutów z gry, w tym 1 z 3 za trzy, i 13 z 14 osobistych. Wade'a wspierali Jason Williams, który zdobył 21 "oczek" i Shaquille O'Neal (19 punktów i 11 zbiórek.). - Pięciodniowa przerwa pozwoliła mi nabrać energii - powiedział Wade.

Lider NBA Detroit Pistons z dużymi kłopotami, ale poradził sobie z Chicago Bulls wygrywając 106:101. Na niespełna 30 sekund przed końcem "Byki" przegrywały co prawda tylko jednym punktem, jednak najpierw Rasheed Wallace powstrzymał Bena Gordona, potem celnie wykonał dwa rzuty wolne, następnie Ben Wallace nie pozwolił trafić za trzy Andrei Nocioniemu, a R. Wallace znowu nie pomylił się z osobistych.

Zobacz WYNIKI I NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w meczach z 8 marca

Tabele NBA

Dowiedz się więcej na temat: powrót | szerszenie | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje