NBA: LeBron świętował urodziny

LeBron James zrobił sobie miły prezent. Dzień po skończeniu 21 lat poprowadził Cleveland Cavaliers do zwycięstwa nad Detroit Pistons 97:84.

Obrońca "Kawalerzystów" zdobył 30 punktów, miał siedem zbiórek, siedem asyst i cztery przechwyty. Mimo porażki Pistons, z bilansem 24-4, nadal są najlepszym zespołem w tym sezonie NBA.

Reklama

Jamesa dzielnie wspierali Zydrunas Ilgauskas (18 punktów), Larry Hughes (16) i Drew Gooden (12 "oczek" i 13 zbiórek). Cavs wygrywając w sobotę przerwali świetną serię "Tłoków" dziewięciu zwycięstw z rzędu. Nie mogło jednak być inaczej skoro goście trafiali tylko z 36-procentową skutecznością, najgorszą w tym sezonie. Tayshaun Prince trafił zaledwie 2 z 12 rzutów z gry kończąc mecz z dorobkiem czterech punktów, a Chauncey Billups nie był o wiele lepszy (2 z 11 z gry, 14 "oczek). - Zagraliśmy strasznie w ofensywie. Nic nam nie wychodziło, nawet w sytuacjach podkoszowych - powiedział Prince.

Manu Ginobili wraca po kontuzji do składu San Antonio Spurs i zaczyna odgrywać w nim taką rolę jak przed urazem. W sobotę w ciągu 25 minut na parkiecie zdobył 20 punktów i miał osiem asyst, a jego zespół pokonał Denver Nuggets 98:88.

- Zawsze tak samo się staram niezależnie czy gram pięć minut czy pięć sekund, czy wychodzę z pierwszej piątki czy z ławki rezerwowych - powiedział Argentyńczyk.

W Sylwestra ciekawie było też w United Center. Gospodarze po dogrywce musieli uznać wyższość Phoenix Suns 107:98. W doliczonym czasie gry "Słońca" do zwycięstwa poprowadził Shawn Marion, który zdobył wtedy osiem ze swoich 28 punktów. "Byki" zakończyły stary rok serią sześciu porażek z rzędu.

Zobacz WYNIKI I NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w meczach z 31 grudnia

Tabele NBA

Dowiedz się więcej na temat: urodziny | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje