Miami Heat vs LA Lakers: Kto faworytem NBA?

Układ sił w NBA w ostatnim tygodniu uległ wyraźnej zmianie. Głównie za sprawą włodarzy Miami Heat, którzy namówili do gry na Florydzie dwie wielkie gwiazdy amerykańskiej koszykówki, LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha.

Duet byłych już liderów odpowiednio Cleveland Cavaliers i Toronto Raptors sam w sobie ma ogromny potencjał, ale warto pamiętać, że w składzie Heat jest inny wybitny koszykarz, Dwyane Wade. Czy wspólnymi siłami ta trójka poprowadzi Miami po tytuł? Wielu bukmacherów twierdzi, że tak.

Reklama

Wade jest jednak zdania, że to aktualni mistrzowie NBA z Los Angeles, a nie zbudowana przed paroma dniami jego drużyna, powinni być brani pod uwagę jak główni kandydaci do mistrzowskich pierścieni.

- Lakers są mistrzami i bardzo mocnym zespołem. To oni jako obrońcy tytułu są drużyną, którą wszyscy będą chcieli zdetronizować. Nie Miami Heat, tylko Los Angeles Lakers - podkreśla Wade.

- Mam wielką trójkę, teraz musimy dalej budować zespół. Dostaję wiele wiadomości od zawodników, którzy chcieliby być częścią tej drużyny. Ale tu chodzi o dobór odpowiednich koszykarzy, trzeba być cierpliwym w budowaniu drużyny - dodaje mistrz NBA z 2006 roku.

Oprócz Jamesa, Bosha i Wade'a w przyszłym sezonie w Miami - z ważniejszych graczy - na pewno zobaczymy silnego skrzydłowego Udonisa Haslema, który podpisał z klubem nowy kontrakt. Słownie chęć parafowania umów z Heat wyrazili ponadto środkowy Zydrunas Ilgauskas i ekspert od rzutów za trzy punkty, Mike Miller.

Dowiedz się więcej na temat: lakers | NBA | miami

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje