McGrady pogrążył 76ers

Najznakomitszy występ w karierze Tracy McGrady`ego zapewnił ekipie Orlando Magic triumf w hali First Union Center w starciu z Philadelphią 76ers.

22-latek z Florydy celnym rzutem na 2,7 sekundy przed końcową syreną zwieńczył swą koncertową grę popartą 44 punktami (rekord kariery) i zapewnił "Magikom" po dramatycznym finale meczu nikłe, jednopunktowe zwycięstwo w Mieście Braterskiej Miłości 96:95.

Reklama

Jeszcze pięć sekund wcześniej Allen Iverson nic nie robiąc sobie z asysty defensorów przedziurawił kosz gości rzutem z półdystansu, a że był przy tym faulowany "dorzucił" jeszcze "oczko" egzekwując wolnego. W ten sposób lider zespołu Larry`ego Browna wyprowadził 76ers na prowadzeni 95:94 kończąc skuteczny zryw gospodarzy (16:4). Oto, bowiem w ciągu czterech poprzednich minut podopieczni Doca Riversa lekkomyślnie roztrwonili 10-punktową przewagę.

Po celnej odpowiedzi McGrady`ego Iverson miał jeszcze szansę uratować gospodarzom zwycięstwo, ale jego "cisk" z ponad 10 metrów wyraźnie chybił celu. Co ciekawe Allen, podczas swych już pięcioletnich występów wśród zawodowców jeszcze nigdy nie zapewnił zwycięstwa swej drużynie celnym rzutem równo z syreną końcową! Zresztą i starcie z Magic Iverson nie może zaliczyć to zbytnio udanych. Co prawda lider klasyfikacji strzelców w NBA (31,1 punktu) wpakował rywalom 37 "oczek", ale potrzebował do tego aż 31 rzutów z pola gry, z których tylko 13 znalazło drogę do kosza. Co więcej, Iverson 10-krotnie gubił piłki!

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 28 marca

Dowiedz się więcej na temat: magic | Iverson | Tracy McGrady

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje