Mavericks wciąż imponują

Dirk Nowitzki znów wygrał mecz dla Mavericks. Niemiecki skrzydłowy zdobył 32 punkty i popisał się najważniejszymi akcjami zarówno w obronie jak i ataku, prowadząc ekipę z Dallas do "domowego" zwycięstwa nad Toronto Raptors 115:113 po dogrywce.

Dzięki wygranej podopieczni Avery'ego Johnsona przedłużyli zwycięską serię spotkań na własnym parkiecie do 14 (rekord klubu) i umocnili się na prowadzeniu w Konferencji Zachodniej (bilans 44-11).

Reklama

Gospodarze po raz kolejny w tym sezonie wysoko przegrywali, by odrodzić się jak feniks z popiołów. W trzeciej kwarcie Raptors, którzy przegrali trzecie kolejne spotkanie, prowadzili już różnicą 24 punktów i choć stracili całą przewagę w końcówce, to Mike James (25 pkt) mógł przesądzić o ich zwycięstwie. "Lay-up" w wykonaniu obrońcy gości został jednak zablokowany przez Nowitzkiego.

W dodatkowym czasie gry w głównej roli wystąpił także Niemiec. Najpierw - na sekundę przed końcem - trafił z półdystansu (Mavs objęli dwupunktowe prowadzenie), a równo z syreną zablokował desperacki rzut za trzy w wykonaniu Morrisa Petersona. - Jesteśmy bardzo źli na siebie - przyznał niepocieszony gracz zespołu z Toronto.

Z walki o najlepszy bilans w Southwest Division jak i w całej Konferencji Zachodniej nie rezygnują San Antnio Spurs. Obrońcy tytułu (43-12) i wieczór nie dali szans Golden State Warriors, pokonując ich na własnym parkiecie 92:75.

Najsłabsze - po względem zdobyczy punktowych - spotkanie w tym sezonie rozegrał Tim Duncan (4/17 z gry, 9 "oczek", 16 zbiórek), ale udało się go zastąpić Nazrowi Mohammedowi i Rasho Nesteroviciowi, którzy łącznie zdobyli 25 punktów i zapisali na swoim koncie 20 zbiorek.

Zobacz WYNIKI I NAJLEPSZYCH STRZELCÓW w meczach z 25 lutego

oraz

Tabele NBA

Dowiedz się więcej na temat: toronto | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje