Lakers znów wygrali

Nawet bez Karla Malone'a Los Angeles Lakers wygrywają. Podopieczni Phila Jacksona zanotowali 10 zwycięstwo w ostatnich 12 meczach, pokonując na własnym parkiecie Suns 107:101.

Drużyna z "Miasta Aniołów" miała w niedzielny wieczór bardzo zbilansowany atak, na którego czele stali Devean George, Gary Payton i Shaquille O'Neal.

Reklama

W 4. minucie meczu Malone został ostro sfaulowany przez Scotta Williamsa i upadł na parkiet, trzymając się za prawe kolano. Wedle wstępnej diagnozy gracz ma skręcenie kolana, a prześwietlenie nie wykazało większych obrażeń. Malone przejdzie jeszcze w poniedziałek badanie rezonansem magnetycznym.

Były zawodnik Utah Jazz w trakcie 19 sezonów gry w NBA opuścił zaledwie 11 meczów - sześć z powodu kontuzji lub chorób, a pięć z powodu sankcji dyscyplinarnych.

Słaby mecz w barwach gospodarzy rozegrał Kobe Bryant (10 pkt, 4/12 z gry), którego rzut równo z końcową syreną przesądził o piątkowej wygranej z Nuggets. Na szczęście dla Lakers na miejscu byli George (19 pkt), Payton (19 pkt) i Shaq (18 pkt, 18 zb.) i to dzięki nim ekipa z LA może się pochwalić najlepszym bilansem w lidze (20-5).

Drużyna z Phoenix była nieco zmęczona zwycięskim sobotnim meczem z Rockets i nawet 31 punktów Stephona Marbury'ego nie wystarczyło "Słońcom" do zwycięstwa. W ekipie gości kolejny mecz na ławce rezerwowych przesiedział Cezary Trybański.

Świadkami zaciętego widowiska byli fani w Bostonie. Ostatecznie górą w nim byli Celtics, którzy pokonali Sixers 87:84. Gospodarze zdołali odrobić w IV kwarcie 12-punktowy deficyt, a rzut za trzy Mike'a Jamesa na 50 s przed końcem dał im prowadzenie, którego nie oddali już do końca.

Jak zwykle, w drużynie z Bostonu błyszczał Paul Pierce (31 pkt), a dobrą formę potwierdził Czech Jiri Welsch (22 "oczka"). Celics dzięki temu zwycięstwu wyprzedzili 76ers w tabeli Atlantic Division.

Pod nieobecność Allena Iversona (opuścił czwarty meczu z rzędu), Aaron McKie uzyskał dla drużyny z Filadelfii 24 punkty. Dobrze spisał się też "rookie" Kyle Korver, zdobywając 18 punktów (5/5 za trzy).

Na coraz większą gwiazdę wyrasta Dwyane Wade. Pierwszoroczniak zdobył w niedzielny wieczór 33 punkty (rekord kariery), prowadząc Miami Heat do "domowego" zwycięstwa nad Warriors 104:93.

Aż pięciu graczy zespołu z Florydy zdobyły 10 lub więcej punktów, a Heat zdołali się zrehabilitować za wyjazdowe porażki z 76ers oraz Grizzliesi wygrali czwarty mecz z rzędu na własnym parkiece.

Wade'a dzielne wspierali Eddie Jones (21 pkt, 9/10 z gry) i Lamar Odom (11 pkt i 15 zb.). Dla gości z Oakland po 17 punktów rzucili Nick Van Exel i Jason Richardson.

Odzyskali formę koszykarze Orlando Magic po koszmarnej serii 19 porażek na początku sezonu. W niedzielę pokonali w Toronto miejscowych Raptors 104:93 i było to ich trzecie z rzędu, a szóste w ostatnich ośmiu meczach zwycięstwo. Najlepiej wśród gości zaprezentował się Tracy McGrady, uzyskując 29 pkt. W szeregach gospodarzy dobrze wyróżnił się Donyell Marshall, zaliczając 19 punktów i tyle samo zbiórek.

Czternastej porażki doznali Utah Jazz, przegrywając w Detroit z "Tłokami" 75:96. Po 19 pkt dla zwycięzców zdobyli Chauncey Billups i Chucky Atkins. Najcelniej wśród "Jazzmanów" rzucał Carlos Arroyo - 11 pkt.

Wicelider Pacific Division, Sacramento Kings pokonał Portland Trail Blazers 117:98. Największy udział w sukcesie mieli Brad Miller (18 pkt i 14 zbiorek), Peja Stojakovic (29 pkt) i Vlade Divac (26). Koszykarze z Portland nie wygrali ani razu w dziewięciu wyjazdowych meczach.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 21 grudnia

INTERIA.PL/RMF/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wygraj | NBA | mecz | wieczór | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje