Lakers zagrają o pierścienie!

Los Angeles Lakers pokonali przed własną publicznością Minnesota Timberwolves 96:90, wygrali 4-2 finałową rywalizację Konferencji Zachodniej i zagrają w wielkim finale National Basketball Association.

Rywala w walce o mistrzowskie pierścienie ekipa z Miasta Aniołów pozna być może już dzisiejszej nocy, kiedy to w szóstym spotkaniu finału Konferencji Wschodniej prowadzący w serii "best of seven" 3-2 Detroit Pistons będą podejmować we własnej hali Indiana Pacers.

Reklama

Niezależnie od tego czy rywalizacja na Wschodzie przedłuży się do czwartku, pierwszy mecz wielkiego finału zostanie rozegrany najbliższej niedzielnej nocy.

O tym, że Lakers to nie tylko Kobe Bryant i Shaquille O'Neal pokazało najwyraźniej szóste spotkanie z Wolves. Fani w hali Staples Center szaleli z zachwytu, gdy do rzutów z dystansu przymierzał się Kareem Rush. 23-letni obrońca "Jeziorowców", który nominalnie jest tylko zmiennikiem Dereka Fishera (w tym meczu zmagał się z urazem kolana), na 8 prób trafił aż sześciokrotnie i odbierał w ten sposób rywalom ochotę do gry.

Kluczowe dla losów pojedynku były zwłaszcza celne rzuty Rusha w czwartej kwarcie. Najpierw w 84 sekundzie ostatniej odsłony odzyskał dla Lakers prowadzenie (69:68), następnie na 6 minut i 50 sekund przed końcem dał swojemu zespołowi sześciopunktową przewagę (80:74) i wreszcie na 3 minuty i 24 sekundy przed końcową syreną zwiększył przewagę Lakers do dziesięciu "oczek". W krytycznej fazie meczu dwa celne rzuty zaliczył jeszcze Stanisław Medvedenko i punkty Ukraińca pozwoliły już graczom Lakers świętować awans do wielkiego finału.

Swój udział w sukcesie mieli rzecz jasna Shaquille O'Neal (25 " punktów oraz 11 zbiórek), Kobe Bryant (20 "oczek"), a także Karl Malone (10 pkt, 10 zbiórek), ale tym razem ich rola w Staples Center była można powiedzieć "drugoplanowa".

W ekipie pokonanych nie zawiedli jedynie Latrell Sprewell (27 pkt) oraz Kevin Garnett (22 "oczka i 17 zbiórek). Należy dodać, że najlepsza drużyna zasadniczego sezonu grała bez leczącego bolesną kontuję pleców Sam Cassella, którego znakomite asysty z pewnością mogłyby jeszcze pokrzyżować szyki rywalom. Teraz jednak nie ma to większego znaczenia, bowiem o mistrzowskie pierścienie zagrają po raz kolejny (czwarty raz w ostatnich pięciu latach) koszykarze z Miasta Aniołów.

Zobacz stan rywalizacji oraz zdobywców punktów w NBA Playoffs 2004

Dowiedz się więcej na temat: Minnesota Timberwolves | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama