Lakers na czele konferencji, James ograł Wade'a

Mistrzowie NBA - Los Angeles Lakers, pokonali we własnej hali Phoenix Suns 121:102 i awansowali, kosztem "Słońc", na pierwsze miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. Tradycyjnie najlepszym zawodnikiem na parkiecie był Kobe Bryant, który zdobył 29 punktów, zaliczył 4 zbiórki, 4 asysty i poprowadził zespół do szóstej wygranej z rzędu.

"Jeziorowcy" wciąż grają bez kontuzjowanego środkowego Pau Gasola. Lukę po nim doskonale wypełnia jednak Andrew Bynum, który trafił 13 z 18 rzutów z gry, a do 26 punktów dołożył 15 zbiórek oraz 3 bloki.

Reklama

- Nie byliśmy w stanie przeciwstawić się Bynumowi. Znalazł na nas sposób - kilka kozłów i już mógł dowoli rzucać nad moimi zawodnikami - ocenił postawę młodego centra trener gości Alvin Gentry.

Suns prezentowali do tej pory najlepszą ofensywę w lidze. W czwartek rozczarowali ich liderzy - Steve Nash miał tylko 5 asyst (prowadzi w NBA ze średnią 11,8), Amare Stoudemire trafił 2 z 15 rzutów (zdobył 8 punktów), a Jason Richardson spudłował wszystkie pięć prób za trzy punkty.

W drugim czwartkowym meczu Miami Heat ulegli u siebie Cleveland Cavaliers 104:111. Spotkanie reklamowane jako pojedynek Dwyane'a Wade'a z LeBronem Jamesem nie rozczarowało.

Lider Heat zdobył 36 punktów, 5 asyst i 4 zbiórki, ale to nie wystarczyło do pokonania "Kawalerzystów". W ich szeregach doskonałe zawody rozegrał bowiem MVP poprzedniego sezonu James - jego osiem kolejno zdobytych punktów w końcówce spotkania przekreśliło wszelkie marzenia "Żaru" o odrobieniu strat. Mecz zakończył z dorobkiem 34 punktów, 7 asyst i 4 zbiórek.

Starcie dwóch czołowych koszykarzy obserwował z trybun legendarny duet z Chicago Bulls - Michael Jordan i Scottie Pippen. Plotki głoszą, że w kolejnym sezonie Wade i James mogą stworzyć podobną parę właśnie w Miami. Obaj mogą zostać wolnymi zawodnikami i niewykluczone, że trafią do tego samego zespołu.

- Lubię grać przeciwko LeBronowi bardziej niż jakikolwiek gracz w lidze. On budzi we mnie najlepsze cechy, a ja wyzwalam podobną reakcję w nim - powiedział po ostatnim gwizdku Wade.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Phoenix Suns | NBA | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama