Lakers gromią

Los Angeles Lakers zakończyli już nierówną rywalizację w finale Konferencji Zachodniej z najlepszym zespołem sezonu regularnego San Antonio Spurs. Ekipa Phila Jacksona pokonała po raz czwarty "Ostrogi", tym razem 111:82 i z imponującym bilansem 11 kolejnych triumfów w play off może już sposobić się do walki o mistrzowskie pierścienie.

Postawa Spurs w starciu w kalifornijskiej hali Staples Center przebiegała w myśl aforyzmu "Kończ Waść, wstydu oszczędź". Już po pierwszej odsłonie goście tracili do "Jeziorowców" 10 "oczek", a do przerwy deficyt urósł już do 23 punktów (64:41 po dwóch kwartach). Koszykarze z Kalifornii w każdym z czterech meczów dystansowali San Antonio średnio o blisko 25 punktów...

Reklama

- Tak grających Lakers nikt nie jest w stanie zatrzymać - bez cienia kurtuazji podsumował cztery porażki z obrońcami tytułu mistrzowskiego środkowy z Teksasu David Robinson.

- Nie będę znów prawił komplementów Shaqowi i Kobe`mu. Dla mnie graczem meczu był jednak Derek Fisher - powiedział, jak zwykle zachowujący stoicki spokój coach zwycięzców Phil Jackson. Istotnie, rozgrywający gospodarzy, który opuścił aż 62 gry sezonu zasadniczego by leczyć groźną kontuzję prawej stopy, we właściwym momencie wraca do wielkiej formy. Fisher zaaplikował Spurs 28 punktów trafiając z pola gry aż 11 z 13 rzutów, w tym, aż sześciokrotnie dziurawiąc kosz rywali zza łuku 7,24 metra. Co wręcz niewiarygodne, w całej serii ze Spurs Derek przestrzelił tylko 5 rzutów za trzy na 20 prób.

Lakers wyrównali klubowy rekord zwycięstw w play off w jednym roku. 11 triumfów z rzędu odnieśli również w 1989 roku, jednak wówczas przegrali rywalizację o mistrzowskie pierścienie z "Bad Boys" z Detroit, gdy Magic Johnson i Byron Scott nie mogli wystąpić w decydującym meczu z powodu kontuzji.

Zobacz rywalizację w play off 2001

Dowiedz się więcej na temat: Phil Jackson | play off | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama