Kto Dawidem, kto Goliatem?

Dziś do walki o mistrzowskie pierścienie staną naprzeciw siebie w kalifornijskiej hali Staples Center obrońcy tytułu mistrzowskiego Los Angeles Lakers i Philadelphia 76ers.

- To my jesteśmy "Dawidem". To przecież 76ers zgarnęli wszystkie możliwe do zdobycia nagrody i wyróżnienia. Allen Iverson nie tylko zdobył tytuł króla strzelców, ale uznano go również MVP, Larry Brown jest trenerem roku, Dikembe Mutombo najlepszym obrońcą ligi, a Aaronowi McKie przypadła "Sixth Man Award" - wyliczył tytuły swych rywali drugi rozgrywający "Jeziorowców" Brian Shaw.

Reklama

Czy aby słowa Shawa to tylko zasłona dymna i kurtuazja pod adresem zespołu z Miasta Braterskiej Miłości? Wszak po zwieńczeniu sezonu regularnego ośmioma triumfami z rzędu Bryant, O`Neal i spółka niczym burza przebrnęli trzy kolejne rundy play off wygrywając 11 meczów z rzędu i celują w niebotyczny rekord NBA 15 zwycięstw na drodze do mistrzostwa. Ale można i na tę sprawę spojrzeć z innej perspektywy. Oto, Lakers, po odprawieniu w czterech spotkaniach San Antonio Spurs - od 10 dni odpoczywają - czy tak długa przerwa nie wybiła ich z rytmu?

- 76ers są cały czas w cyklu gier. To jest ich atut - analizuje heroiczną walkę podopiecznych Larry`ego Browna o wielki finał Phil Jackson.

W sezonie regularnym obie ekipy zmierzyły się dwukrotnie, za każdym razem wygrywali gospodarze. Na początku grudnia Lakers pokonali gości z Filadelfii 96:85. Wówczas kapitalną partię rozegrał Shaquille O`Neal. Center gospodarzy zdobył 27 punktów, zebrał 20 piłek, dodał do tego 6 asyst i siedem bloków, a że i o 36 punktów konto Lakers wzbogacił Kobe Bryant i Iverson trafił z gry tylko 9 z 27 rzutów dominacja "Jeziorowców" nie podlegała dyskusji. Dwa miesiące później w First Union Center górą byli 76ers ogrywając gości za sprawą 40 "oczek" Allena 112:97.

Ale przecież obie drużyn dziś to zupełnie inne zespoły. Lakers przeszli głównie mentalną metamorfozę. Swe ambicje poskromił Bryant i alienowany dotąd przez swych partnerów zasłużył w play off na słodkie pochwały.

- Kobe jest moim idolem - tako rzekł Shaq po jednym z meczów ze Spurs. Niewiarygodne komplementy pod adresem faceta, z którym przez lata trwało pozaboiskowe, permanentne milczenie.

Zdarzały się i spięcia na linii Jackson - Bryant. Stoik Phil, pomny sabotowania przez Bryanta meczów w szkole średniej, by Kobe mógł w końcówkach wykazać swój talent, udzielił 22-latkowi nie jednej bury. Dziś pieje z zachwytu nad postawę jednego ze swych liderów.

- Chcieliśmy mieć szansę poznania bliżej Kobe`ogo i chyba nam się to wreszcie udało - mówi niczym klubowy rzecznik Rick Fox.

76ers przeszli reorganizację kadrową. Zespół wzmocnił Dikembe Mutombo, a opuścił Theo Ratliff. Obaj nie grali w tym roku w meczach Philadelphii z Lakers, pierwszy był jeszcze zawodnikiem Hawks, drugiego wykluczyła kontuzja.

Kto wygra finał? Wiele zależy od bezpośredniego pojedynku Dikembe Mutombo - Shaq i snajperskiej rywalizacji Iverson - Bryant, wątpliwe jednak, by obaj bronili przeciw sobie. Iverson jest dla Bryanta za szybki, Bryant dla Iversona za wysoki.

- Iverson inspiruje mnie, zespół i całe miasto - mówi o liderze zwycięzców Konferencji Wschodniej prezydent klubu Pat Croce. Czy król strzelców udźwignie ciążącą na nim presję, wszak to jego debiut na tym szczeblu rozgrywek?

Dowiedz się więcej na temat: mutombo | Iverson | lakers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje