Kto był najlepszy w tym sezonie NBA? My już wiemy

Sezon zasadniczy 2009/2010 uważamy za zamknięty. Teraz jest dobry czas na różnego rodzaju podsumowania. Oto nasze nagrody w kilku kategoriach za sezon regularny:

Porozmawiaj z autorami na blogu Enbiej Akszyn!

Reklama

MVP - Najbardziej wartościowy zawodnik

Enbiej: Wg. mnie to LeBron James, dzięki któremu Cavs zostali najlepszą drużyną sezonu zasadniczego. Król James, panujący ciągle MVP poprzedniego sezonu, notował średnie bliskie 30 pkt, 9 asyst i zaliczał średnio 7 zbiórek, 1,6 przechwytu i jeden blok na mecz. Nie ma w lidze gracza, który średnimi statystyk mógłby dorównać LeBronowi.

Kogo bym wyróżnił, jeśli nie LBJ'a? Kevina Duranta. Wszak zdobycie tytułu Króla Strzelców ligi i osiągnięcie z Thunder 50 wygranych i historycznych play off (pod koniec stycznia już przebili liczbę wygranych z ubiegłego sezonu) nie może przejść obojętnie.

Mac: Tutaj wybór jest raczej prosty i jest nim LeBron James. Obiektywnie trzeba przyznać, że ta postać jest ponad całą resztą. Poprowadził swoje Cleveland Cavaliers na szczyt i teraz są głównymi faworytami do zgarnięcia mistrzostwa. Jeśli miałbym wytypować jakiś kontrkandydatów dla LeBrona to na pewno znaleźliby się wśród nich Kevin Durant (prawdziwa rewelacja, wskoczył na wyższą półkę), Dwyane Wade (cały czas ciągnie to Miami) oraz Kobe Bryant (on jest cały czas wielki, ale momentami jakby bardziej się oszczędzał, jego buzzer-beatery robią wrażenie!)

Coach Of The Year - Najlepszy trener

Enbiej: Uważam ,że należy wyróżnić kilku trenerów, którzy znacząco wywarli wpływ na obecną i lepszą sytuację swojego zespołu. Mam tu na myśli Scottów Brooksa i Skilesa (dzięki, którym ich zespoły znalazły się ponownie w play off), Alvina Gentry'ego (dostał w końcu i ponownie szansę bycia pierwszym i znalazł sposób na niesfornego Amare i porozumiał się ze Steven Nashem, efekt to powrót Słońc do play off). Rok temu proponowałem Stana Van Gundy'ego, a nagrodę zgarnął Mike Brown. W tym roku, po małym przemeblowaniu w Orlando, pogodzenia indywidualistów pokroju Nelsona, Lewisa i Cartera - przy totalnym nie wykorzystaniu Brandona Bassa, wręczyłbym właśnie jemu tą nagrodę. Dla mnie nie będzie niespodzianką, jeśli ujrzymy Magic znów z Gortatem w Finale! To byłaby również zasługa charyzmatycznego coacha.

Zwycięzca przejmie pałeczkę od Mike'a Browna.

Mac: Ciężki wybór. Dla mnie liczą się głównie trzy nazwiska: Larry Brown (Charlotte Bobcats), Scott Brooks (Oklahoma City Thunder) oraz Nate McMillan (Portland Trail Blazers). Brown i Brooks wprowadzili swoje zespoły do Playoffs i stworzyli z nich niewygodnych rywali dla faworytów. McMillan ugrał z Portland dobry wynik mimo naprawdę ogromnych problemów z kontuzjami. Dlatego właśnie coach Blazers otrzymuje mój głos.

Sixth Man Award - Najlepszy rezerwowy

Enbiej: Faworyt jest tylko jeden. Rekordzista NBA pod względem rzutów 3+1 (28), ten który odnalazł swoją wielką formę w Atlancie, Jamal Crawford. Były gracz Knicks (swoją drogą jak to jest ,że świetni gracze "staczają się w Big Apple") zanotuje swoje dziewicze występy w play off! Jego średnia punktów to jedna z najlepszych w karierze - 18. Jeśli odejdzie Joe Johnson, który będzie walczył o wielką gażę (może w Knicks, Bulls etc.) to Mike Woodson z Crawfordem w takiej formie, nie musi się martwić o pozycję numer dwa swojej ekipy.

Wyróżnię byłego gracza rezerw Rakiet, a obecnie pierwszopiatkową postać Królów - Carla Landry'ego (blisko 17pkt na mecz). Dodam, że jeszcze rok temu poważnie rozważał on oferty z klubów z Europy.

Zwycięzca przejmie pałeczkę od Jasona Terry.

Mac: Tylko i wyłącznie Jamal Crawford. Niezwykle ważna postać dla Hawks. Był drugim strzelcem zespołu, ze średnią 18 pkt na mecz, a przecież wchodził tylko i wyłącznie z ławki. Taki rezerwowy to prawdziwy skarb. Wyróżnienie ode mnie otrzymuje też J.R. Smith z Denver Nuggets. Wchodził z ławki, a potrafił bardzo uprzykrzyć życie rywalom. Szczególnie swoimi rzutami z dystansu.

Defensive Player Of The Year - Najlepszy obrońca

Enbiej: Back to Back - tak bym nazwał dominację w tej wyjątkowej kategorii Dwighta Howarda. Lider Magic znów wygrał klasyfikację zbiórek i bloków i okazał się podporę defensywy teamu z Florydy. Dla Supermana byłoby to podobne dwukrotne zdobycie tej nagrody do Bena Wallace'a (dwukrotnie zdobył ją dwa razy pod rząd, a wcześniej Mourning czy Mutombo).

Wyróżnienie należy się Joshowi Smithowi - który notuje blisko 9 zbiórek na mecz, 1.6 przechwytu i 2.1 bloku.

Mac: Tutaj wręcz prawdziwym dominatorem jest cały czas Dwight Howard. Zbiera i blokuje najlepiej w całej lidze. Czego chcieć więcej? Atakując na kosz broniony przez Howarda rywale na pewno czują duży respekt i dwa razy zastanowią się co zrobić. Dobre wrażenie w defensywie robili też na mnie Josh Smith czy LeBron James.

Most Improved Player - Gracz, który uczynił największy postęp

Enbiej: Dla mnie nie ulega wątpliwościom, iż nagroda powinna trafić w ręce Kevina Duranta. Jest on niekwestionowanym liderem Grzmotów, i dzięki niemu szefostwo klubu może liczyć na tłuste lata w następnych sezonach. Świeżo upieczony Król Strzelców (30,1 średnia) jest najmłodszym triumfatorem tej kategorii od czasów (1947-48) niejakiego, wówczas 22-letniego, Maxa Zaslofsky'ego z Chicago.

Jakiś realny kontrkandydat to być może Rajon Rondo, który teraz jest lokomotywą Boston Celtics. Wcześniej o Celtach mówiło się w kategorii super trio - Garnett, Pierce i Allen. Ray Ray do All Star prezentował się co najmniej przeciętnie, Garnett jest innym po kontuzji graczem, a z tercetu praktycznie Pierce wygląda najkorzystniej. Wózek za to ciągnie najlepiej przechwytujący piłki i czwarty podający ligi.

Mac: Ta kategoria ciekawi mnie w tym sezonie najbardziej. Tacy zawodnicy jak Aaron Brooks czy Danilo Gallinari zrobili naprawdę wielkie i zauważalne postępy. Na mnie największe wrażenie zrobił jednak ktoś inny, a tym kimś jest Kevin Durant. Nie chodzi nawet o to, że swoją średnią punktową poprawił o blisko 5 oczek i że został najlepszym strzelcem mając zaledwie 21 lat. Według mnie Durant po prostu wskoczył na wyższy poziom dojrzałości koszykarskiej. Stał się prawdziwym liderem i poprowadził swój zespół do sukcesu. Jeśli jeszcze nie jest wśród wąskiego grona najlepszych zawodników ligi, to właśnie dobija się tam drzwiami i oknami.

Rookie Of The Year - Najlepszy debiutant

Enbiej: Najbardziej elektryzujący wybór tego sezonu, rozstrzygnie się między nowymi liderami Sacramento i Milwaukee. Osobiście uważam, że NBA powinna pogodzić wybór i wrócić nieco do historii Steve'a Francisa i Eltona Branda bądź Granta Hilla i Jasona Kidda, wręczając to wyróżnienie ex quo - Brandonowi Jenningsowi i Tyreke'owi Evansowi.

Bez Jenningsa nie byłoby Kozłów w play off, po latach przerwy. To on dał wyraźny impuls drużynie, notując ponad 15 punktów, blisko 6 asyst na mecz, obsługując podaniami innego lidera Bucks - Andrew Boguta. Pobił też punktowy rekord debiutanta - 55 oczek. Jennigs zrobił też rok temu świetną rzecz, decydując się na zbieranie doświadczenia przed debiutanckim sezonie, w Europie.

Evans z kolei poszedł w ślady słynnych gwiazd - Jordana i Robertsona - notując średnie z debiutanckiego sezonu, 20pkt/5as/5zb. Niestety w play off nie zagra, a jego drużynie zabrakło sporo do ósmego miejsca i 50. wygranych. Na pocieszenie można rzecz, iż podobną historię mieli włodarze Thunder. Najpierw ściągając Duranta, a potem budując team wokół niego. Czy czasu, szczęścia i zdrowia starczy dla włodarzy Królów? Na początku życzę im szczęścia przy loterii draftowej!

Przed rokiem wygrał Derrick Rose.

Mac: Kolejny bardzo ciężki wybór. Jest trzech głównych kandydatów: Tyreke Evans, Brandon Jennings i Stephen Curry. Evans jest prawdziwym liderem Sacramento i notuje rewelacyjne statystyki. Jennings okazał się bardzo ważnym ogniwem Milwaukee i bardzo mocno przyczynił się do awansu tego zespołu do fazy Playoffs. Wszyscy zapewne pamiętamy jego występ z 55 pkt na koncie. Myślałem wtedy, że zwycięstwa w kategorii już nie wypuści z rąk, ale później obniżył loty. Curry bardzo dobrze wpasował się do ekipy Golden State Warriors i stał się kolejnym katem rywali. Naprawdę trudny wybór. Chyba jednak postawię na Evansa. On ma naprawdę duży potencjał i może stać się czołowym zawodnikiem NBA. Nie zdziwię się jednak jeśli nagrodą będą musieli się podzielić zarówno gracz Kings jak i Jennings ;).

General Manager Of The Year - Najlepszy dyrektor generalny (min. odpowiedzialny za transfery)

Enbiej: Otis Smith - za ściągnięcie Vince Cartera, za odpuszczenie już nazywanego "przepłaconym" Turkoglu, za transfer, niestety nie wykorzystanego przez trenera - Brandona Bassa i raczej za pozostawienie w składzie Marcina Gortata - czym przechytrzył Marka Cubana.

Wyróżniłbym - Mitcha Kupchaka, który za podobne pieniądze i Trevora Arizę "zdobył" Rona Artesta. Lakers poza tym, nie licząc zdrowia Bryanta i Gasola (opuścili więcej spotkań niż w przeciągu ostatnich dwóch sezonów w L.A.), Jeziorowcy są wciąż faworytem bukmacherów do wygranego Mistrzostwa.(Back to Back)

Mac: Mój głos otrzymuje Otis Smith. Latem był bardzo aktywny i odważny na rynku transferowym. Kluczowa zmiana jakiej dokonał to sprowadzenie Cartera, a wypuszczenie Turkoglu. To może wyjść Orlando na dobre. Druga istotna sprawa to wzmocnienie ławki. Magic mają teraz niezwykle dobrze wyglądającą ławkę rezerwowych z Williamsem, Pietrusem, Redickiem, Andersonem czy naszym Gortatem. Orlando przystąpiło do tego sezonu bogatsze nie tylko o doświadczenia z poprzedniego.

Masz inne typy? Przekonaj do nich autorów bloga Enbiej Akszyn!

Dowiedz się więcej na temat: nagrody | orlando | blog | brown | magic | wyróżnienie | ławki | mecz | play off | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje