Korespondencja z Houston

Tuż po zakończeniu trzeciego meczu pierwszej rundy play-off konferencji zachodniej pomiędzy Houston Comets a Utah Starzz trybuny opustoszały w mgnieniu oka.

Gospodynie na czele z Sheryll Swoopes - MVP i najlepszym obrońcą sezonu 2002 w jednej osobie - długo nie wychodziły z szatni po porażce 72:75. W hali Compaq Center pozostała obsługa techniczna oraz kilkudziesięcioosobowa grupa fanów Utah Starzz świetujaca pierwszy w historii awans zespołu do finału konferencji WNBA.

Reklama

Po raz kolejny, jak to w sporcie bywa, okazało się, że nie ma faworytów, a brak doświadczenia można nadrobić determinacja i wolą zwycięstwa. Starzz z Margo Dydek, Marie Ferdinand i Natallie Williams w składzie mimo pokonały czterokrotne mistrzynie ligi w imponującym stylu.

Zawodniczki Starzz mimo porażki we wtorkowym zakończonym dwoma dogrywkami meczu z Comets, zagrały bez respektu, na pełnych obrotach i tym razem nie pozwoliły sobie na wydarcie zwycięstwa.

Na początku drugiej połowy Utah Starzz uzyskały znaczną 10-punktową przewagę. W 30. minucie meczu doszło do tragicznego zdarzenia - arbiter Bill Stokes dostał ataku serca - akcja ratunkowa przeprowadzona natychmiast na parkiecie zakończyła się powodzeniem. Mecz został przerwany na kilkanaście minut. Sędzia po elektrowstrząsach został odwieziony do szpitala po czym kilka tysięcy kibiców wpsólnie odmowiło za niego modlitwe.

Takie wydarzenie odbiło sie na zawodniczkach, które tuż po rozpoczęciu akcji ratunkowej z płaczem opuściły boisko. Podczas rozgrzewki na twarzach zawodniczek widać było jeszcze przerażenie. Margo kilkakrotnie nie złapała piłki podawanej jej przez koleżanki z zespołu. Tuż po rozpoczęciu meczu sytuacja wróciła do normy.

Na boisku coraz częściej do głosu dochodziły gospodynie, które zaczęły pościg za Utah Starzz. Podobnie jak w meczu numer dwa - błędy w ataku zawodniczek z Salt Lake City kosztowały je utratę kolejnych punktów po kontrach Comets. W końcówce tym razem Starzz zachowują zimną krew i mimo pressingu Comets utrzymują prowadzenie. Ferdinand bezbłędnie trafia osobiste a Swoopes nie trafia "rzutu rozpaczy" w ostatnich sekundach meczu.

Z Houston - Wojtek Figoor Figurski

Dowiedz się więcej na temat: Utah | korespondencja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje